Sierpniowa korekta na rynku akcji przypomniała klientom, że nie ma czegoś takiego, jak zysk bez ryzyka. Deklaracje bankierów prywatnych są ostrożne, ale daje się wyczuć, że mają za sobą gorące dni. - Po dynamicznych zmianach na giełdzie, do jakich doszło w sierpniu na rynkach akcji, część klientów rzeczywiście reagowała nerwowo. Ale dla tych, którzy zainwestowali trzy lata temu z długotrwałym horyzontem inwestycyjnym i zarobili 200 proc., nawet 20-proc. czasowa korekta tak naprawdę niewiele znaczy. Co najwyżej tyle, że teraz mogą tanio kupić inne akcje. Korekta na giełdzie najbardziej dotknęła aktywnych graczy giełdowych, ale też oni bardzo często wykorzystywali korekty do zakupów - mówi Sebastian Rheindorf-Zaorski, szef private banking w Banku Pekao.
Zachowanie inwestorów giełdowych rzuciło się też w oko Rafałowi Madejowi, naczelnikowi zarządzania sprzedażą produktów w BRE Private Banking & Wealth Management. - Oprócz tych klientów, którzy inwestowali jako ostatni, najbardziej nerwowo zareagowali aktywni gracze giełdowi, którzy korzystali z lewarów. Wśród naszych klientów to jednak niewielka grupa. Na ich zachowanie nie mieliśmy wielkiego wpływu. Oni korzystają z naszych usług, ale tak naprawdę potrzebują tylko produktów. Nie potrzebują doradców - swoimi środkami zarządzają sami - mówi Rafał Madej.
Tłumaczyli i rekomendowali
Według niego, na ogół klienci reagowali spokojnie. - Chociaż szum medialny, jaki został wywołany w związku ze spadkami na giełdzie, spowodował większe zainteresowanie - ocenia przedstawiciel BRE. Skąd spokojna reakcja? - Na tym polega przewaga biznesu opartego na relacjach, jaki my prowadzimy. Już od kilku miesięcy nasi doradcy przygotowywali klientów na taką sytuację i zachęcali do mniej ryzykownych produktów. Struktura sprzedaży w tym roku była nieco inna niż wcześniej. Poza tym, po dobrych kilku latach koniunktury na giełdzie, niemal wszyscy mieli duży bufor bezpieczeństwa - Rafał Madej, podobnie jak Sebastian Rheindorf-Zaorski z Pekao, zwraca uwagę na to, że część klientów straciła na sierpniowej korekcie tylko niewielką część wcześniejszych zysków.
Przedstawiciel Pekao przyznaje, że część klientów zdecydowała się wyjść z inwestycji. - Ale robili to wbrew naszym rekomendacjom. Informowaliśmy naszych klientów, że z punktu widzenia makro nie ma żadnego zagrożenia przynajmniej w perspektywie najbliższego pół roku. Jednocześnie zwracamy uwagę, że moment tuż po dużych spadkach nie jest dobry na zmianę strategii. Takie kroki powinno się podejmować z pewnego dystansu, a nie pod wpływem bieżących, często krótkotrwałych, emocji - uważa dyr. Rheindorf-Zaorski.