"Obecne zaburzenia na międzynarodowych rynkach finansowych, zdaniem niektórych obserwatorów, mogą być postrzegane jako grożące kryzysem finansowym podobnym do tych, które dotknęły gospodarkę światową w roku 1987 w wyniku krachu giełdowego oraz w latach 1997-1998 w następstwie problemów finansowych w Azji i w Rosji" - napisano w komunikacie.
Członkowie Rady przypomnieli wypowiedzi analityków, którzy uważają, że obecny kryzys na rynku kredytów hipotecznych w USA jest poważny i może odbić się niekorzystnie na funkcjonowaniu sfery realnej. Już obecnie międzynarodowe instytucje finansowe obniżają prognozy wzrostu gospodarczego w USA i w niektórych krajach Europy.
"W opinii członków Rady Naukowej, część banków centralnych nie zrealizowała oczekiwanych wcześniej działań w zakresie polityki pieniężnej i bacznie obserwuje zarówno rozwój sytuacji na rynkach finansowych, jak i jej potencjalny wpływ na funkcjonowanie i wzrost gospodarek" - czytamy dalej.
Eksperci NBP uznali, że w Polsce, jako relatywnie małym kraju o otwartej gospodarce, należy zwracać szczególną uwagę na rozwój sytuacji w gospodarce światowej, a zwłaszcza w strefie euro, na którą przypada większość naszych obrotów handlowych. Sytuacja globalna wywiera bowiem wpływ na perspektywy inflacji i wzrostu gospodarczego także w naszym kraju.
"Wychodząc z tych przesłanek, Rada Naukowa uznała, że w zaistniałej sytuacji właściwą strategią działania banków centralnych, zastosowaną między innymi przez Europejski Bank Centralny (ECB) i Bank Anglii, jest daleko posunięta ostrożność i wnikliwa obserwacja rozwoju wydarzeń na międzynarodowych rynkach finansowych oraz pogłębiona ocena ich skutków w sferze realnej gospodarki" - głosi komunikat.