Reklama

Zawód prawie zapomniany, czyli jak przeminęły najlepsze lata dla doradców prywatyzacyjnych

Komu, ile i kiedy Skarb Państwa płacił za doradzanie przy prywatyzacjach? Na te pytania odpowiadamy w naszym raporcie. Rekordowa prowizja przekroczyła 26 milionów złotych i trafiła do ING Banku za usługi przy prywatyzacji Telekomunikacji Polskiej w 2000 r. Natomiast najczęściej przy sprzedaży państwowych spółek doradzał Evip.

Publikacja: 22.09.2007 11:05

Około 380 milionów złotych - tyle od 1993 roku Skarb Państwa wydał na usługi doradców prywatyzacyjnych. W tym samym czasie, dzięki sprzedaży udziałów w swoich spółkach uzyskał około 90 miliardów złotych. Jak zatem oceniać wydatki na usługi doradcze? Można w przybliżeniu powiedzieć, że jeden złoty wydany na doradcę przyniósł średnio ponad 236 złotych wpływów do państwowej kasy. Jednak te proporcje nie zawsze były zachowane. Kto zatem zarabiał najwięcej?

"Parkiet" jako pierwszy zebrał informacje o wszystkich transakcjach prywatyzacyjnych, zrealizowanych od początku 1993 roku (wcześniejszych danych nie udało nam się z resortu skarbu uzyskać) oraz informacje na temat wynagrodzeń dla doradców, którzy Skarbowi Państwa asystowali przy zawieraniu poszczególnych umów. W tabelach prezentujemy rankingi doradców, którzy w sumie w ostatnich kilkunastu latach zainkasowali najwięcej oraz tych, którzy byli najhojniej wynagradzani w poszczególnych latach.

Zmienne tempo przekształceń

Bazujemy głównie na danych uzyskanych z Ministerstwa Skarbu Państwa oraz na własnych obliczeniach. Dane sprzed 1995 roku przeliczyliśmy według wskaźnika denominacji.

Ogólny obraz jest taki, że w ciągu ostatnich 15 lat najszybciej prywatyzowano na początku. W 1993 roku zapłacono doradcom za pomoc przy sprzedaży 149 spółek.

Reklama
Reklama

W tamtym okresie Skarb Państwa dużo wydawał też na sondaże na temat prywatyzacji, a także medialną "promocję" tego procesu.

Później liczba prywatyzowanych w skali roku spółek malała, ale za to rosła wartość transakcji, a co za tym idzie - także prowizji dla doradców. W 2000 roku wypłacono już osiem prowizji przekraczających 1 mln zł. Ostatnie lata stoją pod znakiem spowalniania prywatyzacji. W 2006 roku zrealizowano tylko 40 projektów - tak wynika z dokumentacji MSP. A jakie były prowizje? Łącznie wydano 4,77 mln złotych. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że ani jedno z wynagrodzeń nie przekroczyło miliona złotych. Jeśli jednak dobrze się przypatrzyć, to w wykazie wypłaconych wynagrodzeń kwoty, które trafiły do BRE Corporate Finance za analizy prywatyzacyjne Jastrzębskiej Spółki Węglowej, rozbito na sześć pozycji. Ich łączna suma wynosi 2,5 mln złotych. Zatem jeden doradca dostał połowę wypłaconej w jednym roku puli. Z drugiej strony, zarobiona przez doradców kwota była najniższa w całym sprawdzonym przez nas okresie.

O ile w ubiegłych latach na prywatyzacji zarabiano grube miliony złotych, o tyle teraz ten biznes się skończył. Resort skarbu sprzedaje udziały w nadzorowanych przez siebie spółkach w tak wolnym tempie, że zapotrzebowanie na usługi doradców jest znikome. Efekt? W pierwszym kwartale tego roku MSP wypłaciło doradcom niewiele ponad 330 tys. zł brutto. Dla porównania: w tym samym okresie 2005 roku, czyli przed objęciem rządów w resorcie przez PiS, kwota ta wyniosła... grubo ponad 20 milionów złotych.

Spytaliśmy największych doradców prywatyzacyjnych, jak to wygląda z ich perspektywy.

- W ostatnich latach doradzamy przy procesach prywatyzacyjnych coraz rzadziej. Dlaczego? Rynek usług doradczych się zmienia - mówi Ewa Plucińska, prezes Grupy Firm Doradczych Evip. - Największe procesy prywatyzacyjne są już za nami, a te, które mogłyby nastąpić, nie ruszają z miejsca. Coraz mniej liczymy na obsługę tych procesów, chociaż w okresie transformacji stanowiły one główne źródło dochodów firm doradczych Evip - tłumaczy E. Plucińska. - Koszty związane z utrzymaniem firm Evip były wtedy bardzo wysokie. Trzeba było zatrudniać po kilkadziesiąt osób na pełnych etatach. Evip działał jak intelektualna fabryka. Pracował na rzecz Skarbu Państwa i obsługiwał największe procesy prywatyzacyjne w Polsce ze względu na duże zasoby ludzkie i duże kompetencje, bez względu na to, jaka opcja polityczna była w danym okresie u władzy - zapewnia.Jeśli sięgnie się do zestawień MSP, obraz przedstawia się następująco: w zbadanym przez nas okresie spółki grupy Evip doradzały przy prawie 50 prywatyzacjach. Wypłacone im wynagrodzenia sięgnęły (brutto) prawie 11 mln złotych. Najwięcej projektów Evip realizował w latach 2000-2002.

Dwutysięczny rok był okresem, w którym na doradztwo prywatyzacyjne Skarb Państwa wydał najwięcej. Ministrami skarbu byli wtedy Emil Wąsacz, a później Andrzej Chronowski. W ciągu 12 miesięcy na usługi konsultantów poszło ponad 50 mln złotych. Z tego ponad 30 mln zł przeznaczono na obsługę największej polskiej prywatyzacji: sprzedaż akcji Telekomunikacji Polskiej.

Reklama
Reklama

TP - czyli żyła złota

Sprzedaż akcji tej spółki przez Skarb Państwa rozpoczęła się w 1998 roku. SP zaoferował wtedy 15 proc. akcji TP w ofercie publicznej. I zapłacił firmie Schroeders Polska (brutto) prawie 25 mln zł prowizji za sukces.

Później, w 2000 roku 35-procentowy pakiet akcji TP kupiło za 18 mld zł francuskie konsorcjum Cogecon i Tele-Invest (faktycznie chodzi o France Telecom). Podczas tej transakcji za jedną akcję inwestor zapłacił około 40 złotych. Doradcami Skarbu były ING Bank i kierowany przez Henrykę Bochniarz Nicom Consulting. Jak wynika z zestawień Skarbu Państwa, prowizja dla ING przy tej operacji przekroczyła 26 mln zł. Jednocześnie Nicom za obsługę procesu udostępniania akcji w drodze zaproszenia do rokowań otrzymał 6,5 mln złotych. Na co tak naprawdę wydano te pieniądze? Z Henryką Bochniarz, ówczesną szefową Nicomu, w tej sprawie nie udało nam się, niestety, skontaktować. O wyjaśnienie pojęcia "proces udostępniania akcji" poprosiliśmy zatem osobę reprezentującą jednego z innych największych doradców. - Obowiązujące regulacje prawne dopuszczają kilka metod sprzedaży akcji przez Skarb Państwa, między innymi w drodze oferty publicznej oraz poprzez tzw. zaproszenie do rokowań - mówi Leszek Filipowicz, wiceprezes zarządu BRE Corporate Finance. - W tym ostatnim przypadku doradca, oprócz przygotowania analiz przedprywatyzacyjnych, organizuje rokowania z potencjalnymi inwestorami. Proces ten obejmuje ocenę wstępnych ofert, rekomendację najlepszych ofert na tzw. "krótką listę", organizację procesu badania prywatyzowanej spółki (due diligence), ocenę ofert ostatecznych oraz pomoc Ministerstwu Skarbu Państwa w negocjacjach - tłumaczy.

W 2001 roku konsorcjum France Telecom i Kulczyk Holding podwyższyło swój udział w TP o kolejne 12,5 proc. Płaciło wtedy po około 20 złotych za akcję, przy ówczesnym kursie giełdowym spółki na poziomie przekraczającym nieco 13,1 złotego.

Czwarty etap prywatyzacji nastąpił w 2003 roku, kiedy ponownie akcje TP sprzedano w drodze zaproszenia do rokowań inwestorom instytucjonalnym. Doradzał przy tym resortowi skarbu Credit Suisse First Boston Europe. Wypłacone firmie wynagrodzenia za usługi wyniosły - odpowiednio - 18,76 mln złotych. Za jakie operacje wypłacono taką kwotę? W zestawieniach MSP napisano tylko: "wynagrodzenie za usługi przy prywatyzacji" i "za przygotowanie i przeprowadzenie procesu sprzedaży akcji".

Największe prywatyzacja,

Reklama
Reklama

największe prowizje

Inne rekordowe prowizje za doradzanie resortowi skarbu wypłacano przy prywatyzacji przemysłu tytoniowego. Podczas sprzedaży akcji spółek z tej branży najczęściej pomocą służyła państwu firma Morgan Grenfell. W latach 1994-1997 wypłacono jej około 35 mln złotych brutto. Z tego najwyższa prowizja dotyczyła Zakładów Przemysłu Tytoniowego w Krakowie i wyniosła ponad 14 mln zł.

Kolejne duże projekty to prywatyzacje z sektora finansowego: 12 mln złotych dla ABN Amro za przygotowanie i udostępnienie konsorcjum Eureko i BIG Banku Gdańskiego akcji PZU w 1999 roku, czy od prawie 4 do ponad 10 mln złotych za wspieranie prywatyzacji PKO BP, czy wcześniej Pekao.

Jednak w ostatnich latach też można było zarobić przy sprzedaży niektórych przedsiębiorstw. W 2006 roku BRE Corporate Finance za analizy przedprywatyzacyjne Jastrzębskiej Spółki Węglowej Ministerstwo zamówiło m.in. opracowania dotyczące sytuacji prawnej majątku JSW, stanu i perspektyw rozwoju przedsiębiorstwa oraz szacowanej wartości spółki (co najmniej dwie metody wyceny), a także zażyczyło sobie sporządzenia prospektu emisyjnego oraz wersji skróconej prospektu do celów ogłoszenia w prasie, szczegółowej strategii prywatyzacji oraz przygotowania analizy modelu kapitałowej grupy węglowo-koksowej. Ponadto w grę wchodziło wykonanie prac mających na celu zbycie akcji spółki w ofercie publicznej. Czy BRE to wszystko zrobił? Nie wszystko. Z dokumentacji MSP wynika, że 2,5 mln złotych kosztowały same analizy prywatyzacyjne. O prospekcie emisyjnym na razie się nie mówi. Można jednak przypuszczać, że zrobione nie tak dawno analizy trzeba będzie przed debiutem JSW na giełdzie aktualizować. Obecnie trwają dopiero przygotowania do stworzenia na jej bazie holdingu węglowo-koksowego, stąd do wchodzenia na GPW jeszcze długa droga.

Prywatyzacja jako specjalizacja

Reklama
Reklama

Z zestawień MSP wyraźnie widać, że doradcy prywatyzacyjni stanowią dość ograniczoną grupę, a nazwy firm na liście wypłaconych prowizji bardzo często się powtarzają. Przykład? Wspomniany już 2006 rok: około 40 zrealizowanych projektów, a wszystkie skupione w rękach 16 doradców. We wcześniejszych latach podobnie; rekordziści potrafili zająć się w ciągu jednego roku doradzaniem przy kilkunastu różnych przedsięwzięciach prywatyzacyjnych. W 2001 roku ministrami skarbu byli kolejno: Andrzej Chronowski (tylko dwa miesiące), Aldona Kamela-Sowińska (od końca lutego do października) oraz Wiesław Kaczmarek. W ciągu tych 12 miesięcy wypłacono prowizje za doradzanie Skarbowi przy 60 prywatyzacjach. Trafiły one w ręce 24 firm. Można powiedzieć, że statystycznie na jednego doradcę przypadało 2,5 projektu. Ale rekordzista - Evip International - zrobił analizy przedprywatyzacyjne dla 11 państwowych spółek (za ponad 3,5 mln złotych). 30 innych projektów było realizowanych przez pięć kolejnych firm (Pro-Invest International, Doradztwo Gospodarcze DGA, Business Management & Finance, Business Analysts & Advisers oraz BRE Corporate Finance).

Z drugiej strony zdarzają się też przypadki, w których pewien doradca pojawia się na liście tylko raz, ale za to może się pochwalić "dużym strzałem". Do takich zaliczyć można słynny już przypadek Metrum Consulting, które za usługi przy prywatyzacji Elektrociepłowni Kraków otrzymało w 1998 roku 2 mln zł. Doradca nie miał wcześniej doświadczenia w sprawach przekształceń własnościowych. Sprawą tą, analizowaną niedawno przez działający w MSP zespół ds. kontroli prywatyzacji, zajmuje się też prokuratura. Zarzutów nikomu nie postawiono, ale pojawiają się głosy, że podczas przetargu na wybór doradcy doszło do nieprawidłowości. Sprawa ta wiąże się również z opisywanym niedawno przez "Parkiet" i prowadzonym przez Prokuraturę Okręgową w Warszawie śledztwem w sprawie ukrywania dokumentacji archiwalnej, dotyczącej procesów prywatyzacyjnych.

Jest jeszcze kwestia odpowiedzialności

Czy doradzanie przy prywatyzacji wiąże się z dużą odpowiedzialnością?

- Tak, to odpowiedzialność nieporównywalna z jakąkolwiek inną. Każdy kolejny rząd weryfikuje decyzje prywatyzacyjne rządu poprzedniego - mówi Ewa Plucińska. - Zdarza się, że w sytuacji, gdy firma po sprywatyzowaniu osiąga bardzo dobre wyniki, aktualny rząd zleca analizowanie, czy na pewno proces prywatyzacyjny przebiegał prawidłowo, a w szczególności, czy sprzedawany majątek prywatyzowanego przedsiębiorstwa nie był zbyt nisko wyceniony, a więc sięga się głównie do prac doradcy prywatyzacyjnego - mówi prezes Evip.

Reklama
Reklama

Jej słowa o tym, że praca doradcy prywatyzacyjnego może zostać surowo zweryfikowana, potwierdzać mogą ostatnie wydarzenia. Działający w resorcie skarbu zespół do spraw kontroli prywatyzacji skierował niedawno do prokuratury sprawę działalności Nicom Consulting jako doradcy prywatyzacyjnego. Zastrzeżenia zespołu dotyczą nie tylko niewywiązywania się w terminie z zadań zleconych firmie przez MSP i przedstawiania niekompletnych analiz. Chodzi też o sprawy grubszego kalibru. W grę mogą wchodzić działania niezgodne z prawem (m. in. przy prywatyzacji Banku Zachodniego) i wyłudzenie pieniędzy.

Przypuszczenia te zweryfikuje sąd i prokuratura. Faktem jednak jest, że Nicom i Henryka Bochniarz są stawiani w niekorzystnym świetle tuż przed wyborami parlamentarnymi. Sama szefowa Nicom Consulting za czasów prywatyzacji skontrolowanych przez MSP uważa, że zarzuty ministerstwa to pomówienia. - Wszystkie działania Nicom Consulting związane z doradztwem prywatyzacyjnym były prowadzone zgodnie z prawem. Były kontrolowane, również przez Najwyższą Izbę Kontroli. Żadna z kontroli nie wykazała nieprawidłowości. Wszystkie te prywatyzacje zakończyły się sukcesem: uzyskano dobrą ocenę rynku, Bank Zachodni WBK jest jednym z liderów rynku finansowego w Polsce, a Gdańska Stocznia Remontowa jest dziś jedną z nielicznych polskich stoczni, która świetnie daje sobie radę w Europie i na świecie (I miejsce w Europie i IV-V na świecie) - napisała Henryka Bochniarz w swoim oświadczeniu.

Trzeba się nieźle postarać

Kwoty, jakie wchodzą w grę w przypadku doradztwa prywatyzacyjnego, sprawiają, że jest to tort, z którego wiele firm chciałoby wykroić dla siebie kawałek. Ale - jak się okazuje - nie jest to takie proste. Z opinii przedstawicieli firm konsultingowych, z którymi rozmawialiśmy, wynika, że niełatwo jest zostać doradcą prywatyzacyjnym. - Prawdą jest, że byliśmy wykluczani z przetargów z przyczyn formalnych, które naszym zdaniem były błahostkami - mówi Ewa Jakubczyk-Cały, prezes zarządu PKF Consult.

Z opinii doradców wynika, że podczas przetargów, w tzw. specyfikacji istotnych warunków zamówienia (SIWZ) czasem pojawiają się wymogi, które ograniczają konkurencję. Chodzi np. o takie kryteria, jak np. kilkuletnie doświadczenie w robieniu analiz na potrzeby prywatyzacji. Z drugiej strony, pojawiają się odmienne głosy - że MSP stawia teraz przede wszystkim na cenę usług doradczych, a doświadczenie jest mniej istotne. W efekcie jednak duzi doradcy coraz rzadziej biorą udział w tej "grze". - Potwierdzam. Tak rzeczywiście wygląda sytuacja. Największe firmy doradcze coraz rzadziej startują w przetargach organizowanych przez MSP. Przy wyborze firmy konsultingowej coraz większą rolę odgrywa zaoferowana przez nią cena. My, jako duży i profesjonalny podmiot nie jesteśmy w stanie konkurować ceną ze spółkami zatrudniającymi dwie-trzy osoby. Uważam jednak, że taki stan rzeczy odbija się negatywnie na jakości doradztwa, z którego korzysta Skarb Państwa przy prywatyzacji - mówi Leszek Filipowicz z BRE Corporate Finance.

Reklama
Reklama

Nie tylko papierkowa robota

Za co doradca prywatyzacyjny naprawdę dostaje pieniądze? Czym się zajmuje? Procedura prywatyzacyjna składa się z dwóch faz. Pierwsza to wykonanie analiz. Obejmują one opracowania ekonomiczno-finansowe, wyceny przedsiębiorstwa i jego udziałów, badanie stanu prawnego, a także analizy dotyczące ochrony środowiska. Trzeba również przygotować memorandum informacyjne.

- Najpierw robi się szerokie analizy. Warto zaznaczyć, że w trakcie pracy nad nimi doradca musi spełniać wymogi o wiele większe niż w pracy z prywatnymi przedsiębiorstwami. Druga część doradztwa polega już na obsłudze samej transakcji - wyjaśnia E. Jakubczyk-Cały. - Samo wykonanie analiz jest teraz bardzo mało opłacalne. Można odnieść wrażenie, że formalności przeważają nad sensem biznesowym całego przedsięwzięcia. Lwią część wynagrodzenia stanowi prowizja, ale nie można na nią liczyć - mówi.

Oprócz wspomnianych już zadań polegających na udostępnianiu akcji lub udziałów inwestorom w drodze negocjacji lub oferty publicznej, MSP płaci również za ekspertyzy dotyczące m.in. kontroli finansowania spółki czy badania realizacji zobowiązań inwestycyjnych. Czasem trzeba też recenzować wyceny opracowane przez innych doradców lub udzielać porad prawnych.

Resort skarbu niejednokrotnie deklarował, że chce odbiurokratyzować proces prywatyzacyjny. Zakres wykonywanych analiz przedprywatyzacyjnych miałby zostać ograniczony do wyceny przedsiębiorstwa oraz analizy stanu prawnego jej majątku. Przejrzystość transakcji zawieranych między SP a inwestorami rosłaby dzięki prywatyzacji poprzez aukcje. Do tego potrzebna byłaby jednak ustawa o nadzorze właścicielskim. Mimo wielomiesięcznych prac nad jej projektem, Sejm nie zajął się dokumentem przed swym samorozwiązaniem. Dalsze losy ustawy będą zależały od sytuacji na scenie politycznej, która ukształtuje się po wyborach.

Jedni zarabiali dobrze, inni marudzą

Jak mówią prezesi firm doradczych, z ich perspektywy widać, że obecny rząd nie jest nastawiony na prywatyzowanie, lecz tylko na zarządzanie państwowymi spółkami. Pojawiają się też opinie, że doradztwo robi się coraz mniej dochodowe, bo rosną wymagania dotyczące analiz, a jednocześnie coraz większa jest presja na obniżanie kosztów.

Z drugiej strony, prezesi firm doradczych mówią, że teraz nie jest to już taki duży problem, jak jeszcze jakiś czas temu. Gospodarka się rozwija, prywatne firmy rosną i zgłaszają duży popyt na usługi doradcze. - W Polsce wyraźnie widać wzrost zapotrzebowania na usługi firm doradczych ze strony rozwijających się krajowych i zagranicznych prywatnych przedsiębiorstw. Poza tym praca z prywatnymi spółkami nie wiąże się z tak dużym ryzykiem i odpowiedzialnością, jaka powstaje przy procesach prywatyzacyjnych. Doradztwo przy prywatyzacji oznacza konieczność spełnienia niespotykanych nigdzie indziej formalności. Co więcej, jest obciążone niepewnością związaną z terminem zakończenia prywatyzacji. Czasem jest tak, że czynniki zewnętrzne wpływają na opóźnianie się transakcji, co dla doradcy oznacza konieczność przygotowywania opłacanych niekiedy symbolicznie aktualizacji wcześniejszych analiz. Jeżeli Skarb Państwa z jakichś powodów zupełnie odchodzi od pomysłu sprzedaży, firma doradcza nie może liczyć na wypłatę prowizji od sukcesu. To również duże ryzyko - podsumowuje L. Filipowicz.

Co dalej z prywatyzacją?

Czy istnieje szansa na to, aby Polska osiągała wpływy z prywatyzacji na poziomie podobnym do tych z 2000 roku? Wtedy wyniosły one ponad 27 miliardów złotych, a ten historyczny rekord padł dzięki transakcji przeprowadzonej na Telekomunikacji Polskiej. Teraz prywatyzacja zupełnie stoi, ale resort skarbu zapowiada np. debiuty giełdowe w państwowym sektorze energetycznym.

- Gdyby energetyka zaczęła debiutować na giełdzie, byłoby to rzeczywiście poważne wyzwanie dla największych firm doradczych. W przypadku tak dużych ofert publicznych, duże pole do działania znowu mogłyby mieć zagraniczne banki inwestycyjne. Dysponują one możliwością udostępniania akcji w innych krajach, co przy tak znaczących emisjach byłoby wskazane. Nie można mieć pewności, że z krajowego rynku kapitałowego uda się bez problemu pozyskać tak znaczące kwoty, na jakich zależy firmom energetycznym - komentuje Filipowicz.

Z naszych informacji wynika, że trwają obecnie rozmowy z zagranicznymi bankami inwestycyjnymi, które miałyby obsługiwać giełdowe debiuty poznańskiej Enei czy Polskiej Grupy Energetycznej. Trudno się jednak spodziewać, aby ich wejście na GPW przyniosło państwowej kasie duże pieniądze. Dlaczego? Z deklaracji resortu skarbu wynika, że państwo będzie utrzymywało w firmach energetycznych przynajmniej pakiet kontrolny. Co więcej, według obecnych planów w IPO pojawić mają się akcje nowej emisji, a nie te znajdujące się obecnie w rękach Skarbu Państwa.

Fot. Andrzej Cynka (4)

236 zł

- takie wpływy

do państwowej kasy przynosił w ciągu

ostatnich 17 lat

jeden złoty,

zapłacony doradcy

prywatyzacyjnemu

18 mld zł

zapłaciło francuskie konsorcjum zorganizowane przez France Telecom za 35-procentowy pakiet Telekomunikacji

Polskiej. To rekordowa kwota w historii polskich prywatyzacji.

Doradcy zarobili wtedy ponad 32 mln zł.

40

projektów prywatyzacyjnych - tyle Skarb

Państwa zrealizował w 2006 roku.

Ale nie wszystkie

zakończyły się transakcjami. Na doradców

wydano łącznie 4,77 mln złotych. Rok wcześniej doradcy zarobili

20 milionów złotych.

Janusz Lewandowski

Był ministrem przekształceń własnościowych od połowy stycznia do grudnia 1991 roku

i później od lipca 1992

do października 1993.

Pionier prywatyzacji

Z dokumentacji ministerstwa skarbu wynika, że za czasów Janusza Lewandowskiego w MPW (przekształcone w Ministerstwo Skarbu w 1996 roku) prowadzono wiele działań mających spopularyzować prywatyzację. Prowadzono badania i sondaże dotyczące tego procesu, a także szkolenia na temat prywatyzacji oraz restrukturyzacji gmin. Polska Agencja Informacji i Inwestycji Zagranicznych dostała środki na promocję prywatyzacji państwowych firm w innych krajach. To, podobnie jak pionierskie decyzje, było powodem licznych kontrowersji.

Do sprywatyzowanych za czasów Janusza Lewandowskiego spółek należą tak znane i silne na rynku firmy, jak E. Wedel, Zakłady Piwowarskie Warka czy Vistula i Rafako.

Wiesław Kaczmarek

Od października 1993 roku do końca września 1996 roku był szefem resortu

przekształceń własnościowych. Ministrem skarbu państwa był od października 2001 roku do stycznia 2003 roku.

Barwna postać

prywatyzacji

Był szefem resortu zarządzającego państwowym majątkiem za rządów Sojuszu Lewicy Demokratycznej, blisko współpracował z Aleksandrem Kwaśniewskim. Jego słowa na temat zatrzymania przez UOP prezesa PKN Orlen Andrzeja Modrzejewskiego, użyte w 2004 roku w rozmowie z "Gazetą Wyborczą", poskutkowały powołaniem sejmowej komisji śledczej do zbadania sprawy Orlenu.

Na swojej stronie internetowej określił swego czasu 1998 rok jako najgorszy w historii polskiej prywatyzacji. - Satysfakcję czerpię choćby z faktu, że rok 1996, kiedy pełniłem funkcję ministra przekształceń własnościowych, był czasem najwyższej akceptacji Polaków dla prywatyzacji - mówił Kaczmarek.

Jego zdaniem, prywatyzacja i przekształcanie struktury gospodarczej zawsze budzą wiele emocji. - Łatwo tu o demagogiczne zarzuty zarówno ze strony rzeczywiście zagrożonych, jak i tych, którzy w każdym działaniu widzą tylko zapowiedź niepowodzenia i okazję do korupcji. Ci, którzy zyskują, rzadko mówią dziękuję. U jednych za swoją pracę zyskałem uznanie, u innych wzbudziłem niechęć - podsumował.

Za jego czasów w ministerstwie sprywatyzowano kilkaset spółek, wśród nich Telekomunikację Polską i Stoen.

Emil Wąsacz

Był ministrem skarbu

od października 1997

do 16 sierpnia 2000 roku.

Miał do czynienia z Trybunałem Stanu

Prywatyzował najwięcej, a przy tym spółki o największej wartości, co oczywiście budziło kontrowersje. Były to PZU, Telekomunikacja Polska, Domy Towarowe Centrum, BPH, Pekao, PKN Orlen, LOT i Bank Zachodni. Za sposób, w jaki przeprowadzono prywatyzację tych trzech pierwszych spółek, postawiono mu zarzut niegospodarności. Chodziło o sprzedaż państwowego majątku poniżej wartości.

Prywatyzacja PZU została skrytykowana już przez Sejm poprzedniej kadencji. Byłemu ministrowi zarzucono, że pakiet akcji ubezpieczyciela został sprzedany Eureko po zaniżonej cenie. Emil Wąsacz miał problemy nie tylko z Centralnym Biurem Śledczym. Stanął też przed Trybunałem Stanu. TS przychylił się jednak do wniosku obrońców byłego ministra o to, aby umorzyć postępowanie ze względów formalnych.

Wojciech Jasiński

Minister skarbu od połowy

lutego 2006 roku

Ze sprzedażą

się nie spieszy

Minister Wojciech Jasiński za swojego urzędowania w MSP nie przeprowadził ani jednej spektakularnej prywatyzacji. Jego zadaniem za rządów PiS jest raczej nadzorowanie państwowego majątku niż sprzedaż.

Zapowiadane są co prawda debiuty giełdowe firm energetycznych, które mogłyby

pobić rekordy pod względem wartości

sprzedawanych przez państwo akcji. Ale to jedynie teoria, bo ten rząd już prawdopodobnie żadnej energetycznej spółki na GPW nie wprowadzi.

Ubiegłoroczne wpływy, jakie MSP uzyskało dzięki sprzedaży akcji i udziałów w nadzorowanych przez siebie spółkach, wyniosły niewiele ponad 600 milionów złotych. W budżecie na 2006 rok zaplanowane było pierwotnie ponad 5 miliardów. Tegoroczna sytuacja jest już nieco lepsza, ponieważ do końca sierpnia udało się resortowi skarbu uzyskać prawie połowę z zakładanych na ten rok 3 mld złotych z prywatyzacji.

W planach na przyszły rok zaplanowano wpływy na poziomie 2,8 mld złotych. Taka też kwota została wpisana do projektu ustawy budżetowej. Wyniki ostatnich sondaży przedwyborczych pokazują, że po 21 października może nie dojść do zmiany na polskiej scenie politycznej. A to oznacza, że szanse na przyspieszenie prywatyzacji są nikłe.

komentarze

Michał Krupiński

wiceminister skarbu

Ministerstwo Skarbu Państwa

wprowadza aukcje

Obecny rząd opowiada się za prywatyzacją robioną w sposób przemyślany i na zdrowych rynkowych zasadach. Chcielibyśmy ograniczyć liczbę spółek kontrolowanych przez Skarb Państwa do spółek strategicznych i wprowadzić jak najlepsze instrumenty nadzoru nad nimi.

Po przyjęciu przez Sejm ustawy o nadzorze właścicielskim mam nadzieję, że zniknie gorset procedur prywatyzacyjnych, które nie są optymalne z punktu widzenia biznesowego oraz interesu Skarbu Państwa, ale są za to korupcjogenne. Dotychczas było tak, że doradcami był zbyt ograniczony krąg firm. Firmy doradcze brały na siebie wycenę przedsiębiorstwa, przygotowanie rozlicznych, często zbyt kosztownych i niepotrzebnych analiz, a następnie przedstawiały ministrowi potencjalnego inwestora i w wielu przypadkach nie był to najlepszy inwestor. Co więcej, firmom płacono za to, by sprzedać, a nie, by dobrze sprzedać. Zdarzało się, że już "dzień po prywatyzacji" inwestor prosił o spłatę w ratach, a łączna suma zobowiązań niezrealizowanych dotychczas przez inwestorów to ponad 700 milionów złotych.

Powyższe obserwacje oraz wyniki prac zespołu kontroli procesów prywatyzacyjnych wpłynęły na kształt przygotowanego przez nas projektu ustawy o nadzorze właścicielskim. Jednym z jego założeń jest ograniczenie zakresu analiz przedprywatyzacyjnych. Niektóre ich elementy, takie jak na przykład badania środowiskowe i strategii marketingowej powinny być traktowane jako fakultatywne. Ponadto proponujemy aukcje prywatyzacyjne, gdzie decydująca dla wyboru inwestora będzie cena. Jest to mechanizm transparentny i rynkowy, który jest w sposób oczywisty w interesie wiarygodnych inwestorów.

Jarosław Zysnarski

prezes firmy DoradcaOstatnio coraz częściej mówi się o nieprawidłowościach, do których dochodziło czy dochodzi przy prywatyzacji. Jednak według mnie, 95 proc. wszystkich przeprowadzonych prywatyzacji to przedsięwzięcia być może mało efektowne dla opinii publicznej, ale odbywające się z dużą korzyścią dla gospodarki. Gdyby ich wcześniej nie przeprowadzono, Polska musiałaby sobie radzić z poważnym "garbem" nieefektywnych przedsiębiorstw państwowych. Pozostaje rzeczywiście pewna liczba prywatyzacji, przy których chodziło o duże pieniądze, wydawane przez Skarb Państwa w nie zawsze jasny sposób. Chodzi tu o kryteria rozstrzygania przetargów na usługi doradcze. Z drugiej strony - nie zawsze, jak widać zwłaszcza po fakcie - wybierano najlepszych inwestorów.

Lekarstwem na takie problemy jest jednak przejrzystość procedur wyboru doradców i inwestorów, a nie prawie całkowite zahamowanie procesu prywatyzacji przez Ministerstwo Skarbu Państwa. Przykładowo, w ramach MSP powołano Departament Analiz Strategicznych, który zajmuje się wyłącznie analizami - tworzona dokumentacja jest badana przez szerokie grono urzędników, często, moim zdaniem, bez związku z faktycznymi procesami prywatyzacji, gdyż nie ma woli politycznej do prywatyzowania. Jest to więc w pewnym sensie "sztuka dla sztuki".

Istnieje też zjawisko, które nazwałbym "psychozą NIK". Prywatyzowanie jest obarczone wysokim ryzykiem zakwestionowania rzetelności przez urzędników Najwyższej Izby Kontroli, którzy - jak wynika z treści ich raportów - nie zawsze są fachowcami w dziedzinie wycen czy działalności gospodarczej. Łatwo narazić się na zarzut wyrządzenia szkody Skarbowi Państwa - wystarczy np. sprzedaż akcji lub udziałów poniżej wyznaczonej arbitralnie przez urzędników wartości. Grzech zaniechania prywatyzacji bywa w praktyce bardziej kosztowny dla Skarbu Państwa od takiej "szkody", gdy skutkuje kolejnymi dotacjami albo bankructwem przedsiębiorstwa państwowego. Czy jednak tego rodzaju sytuacje są piętnowane przez NIK? W tym kontekście decyzja o zaniechaniu prywatyzacji jest właściwie racjonalna, przynajmniej w perspektywie podejmującej decyzję osoby, reprezentującej ministra skarbu państwa lub wojewodę.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama