Reklama

Hossa wraca, ale omija akcje średnich i małych spółek

Obniżka stóp procentowych w USA była impulsem, którego wcześniej brakowało do wybicia kursów akcji w górę z trwającej fazy akumulacji. Mimo mocnego zachowania indeksów światowych i WIG20 trend wzrostowy omija jednak akcje na szerokim rynku

Publikacja: 22.09.2007 11:12

Trudno byłoby inaczej rozpocząć analizę ostatnich wydarzeń, niż przypomnieć, że 88 proc. całej ubiegłotygodniowej zwyżki WIG20 dokonało się jednego dnia - tuż po cięciu stóp procentowych w USA o 50 punktów bazowych. Nie ma chyba jednak większego sensu roztrząsać znaczenia tego wydarzenia, tym bardziej że wiele już powiedziano na ten temat (także na łamach naszej gazety) i wniosek jest właściwie taki, że każdy scenariusz rozwoju wydarzeń po obniżce jest możliwy - zarówno szybki powrót hossy, jak na jesieni 1998 r., jak i recesja, taka jak w 2001 r.

Analizowanie ryzyka recesji w amerykańskiej gospodarce jest właściwie poza zasięgiem przeciętnego inwestora, tym bardziej że w ocenie sytuacji znacznie różnią się poszczególni ekonomiści, którzy uzbrojeni są przecież w bogaty arsenał narzędzi prognostycznych. Nie bez powodu od dawna po rynku krąży dosadne powiedzenie, że "ekonomiści przewidzieli każde 5 z ostatnich 3 recesji". Rzecz w tym, że sytuacja rynkowa zupełnie nie potwierdza czarnych scenariuszy. Co więcej, przesadzone byłoby też stwierdzenie, że zdecydowana poprawa nastrojów jest wyłącznie efektem obniżki stóp w USA.

Akumulacja trwała od tygodni

Faktycznie był to kluczowy impuls, ale dopełnił on jedynie tego, co widać było w poprzednich tygodniach - byki konsekwentnie prowadziły akumulację przecenionych walorów. Przypomnijmy choćby tytuł naszej analizy z końca sierpnia: "Trendy spadkowe odchodzą do przeszłości". Po prostu ubiegły tydzień przyniósł logiczną konsekwencję obserwowanego wcześniej powrotu apetytu na ryzyko. Dlatego patrzenie na sytuację tylko przez pryzmat obniżki stóp za oceanem byłoby zbyt dużym uproszczeniem.

Przebicie poziomów oporu oraz zbliżenie się głównych światowych indeksów (jak i WIG20) do tegorocznych szczytów jednoznacznie świadczy o tym, że długoterminowa hossa trwa. Czy w sytuacji, gdy S&P 500 znajdował się w czwartek 2,3 proc. od historycznego maksimum, można mówić o tym, że rynek obawia się recesji?

Reklama
Reklama

Wracając do naszego rodzimego rynku, widać jednak wyraźnie, że nie wszystko układa się po myśli posiadaczy akcji. O ile na fali ogólnoświatowego entuzjazmu WIG20 powrócił w okolicę tegorocznego szczytu, to znacznie gorzej radzą sobie indeksy średnich i małych spółek: mWIG40 i sWIG80. W ich przypadku reakcja na obniżkę stóp w USA była ledwo zauważalna. Co gorsza, żaden z tych dwóch indeksów nie zdołał pokonać poziomów oporu, o których pisaliśmy przed tygodniem. W ich przypadku nie można zatem mówić o powrocie trendu wzrostowego. Sytuacja pozostaje bez zmian - utrzymuje się równowaga sił.

Słaby szeroki rynek

Analizując zachowanie obu indeksów w poprzednich miesiącach, nietrudno dojść do wniosku, że słabość szerokiego rynku jest zjawiskiem znacznie wykraczającym poza wydarzenia na giełdach zagranicznych. Przypomnijmy, że zwyżka mWIG40 zatrzymała się już w końcu czerwca, czyli ponad 3 tygodnie, zanim szczyt wyznaczył S&P 500. To, że obecnie indeks "nie chce rosnąć", jest najwyraźniej konsekwencją tej widocznej od dawna słabości. Miarą ociągania się szerokiego rynku względem dużych spółek (a raczej odwrotnie - siły dużych względem średnich firm) jest różnica między rocznym tempem zwyżki WIG20 a mWIG40. Okazuje się, że różnica ta skurczyła się w ciągu ostatnich trzech miesięcy z minus 80 proc. do minus 20 proc. Po raz ostatni tak znaczny wzrost tego wskaźnika (aż o 60 pkt proc.) miał miejsce w drugiej połowie 2004 r. i w pierwszych trzech kwartałach 2005 r. Okres ten nie był przypadkowy - w dużym stopniu pokrywał się z fazą spowolnienia polskiej gospodarki, jaka miała miejsce od kwietnia 2004 r. do marca 2005 r. W tym czasie roczne tempo produkcji przemysłowej obniżyło się z ponad 20 proc. do blisko minus 5 proc. Słabość średnich i małych spółek w czasie słabnącej dynamiki gospodarczej jest czymś naturalnym, podobnie jak ich siła w czasie boomu.Niezależnie od tego, czy amerykańską gospodarkę dosięgnie recesja, to mniejsza dynamika jest za oceanem już faktem. Co prawda, polska gospodarka jest w stosunkowo niewielkim stopniu bezpośrednio zależna od USA, jednak przecież jest powiązana pośrednio - za sprawą eksportu do Europy Zachodniej. Mniejsze czy większe osłabienie wzrostu w USA nie może nie przełożyć się na naszych zachodnich sąsiadów. To mogłoby utrwalić względną słabość średnich i małych spółek. Słabość nie oznacza jeszcze spadku kursów. Być może szeroki rynek ma przed sobą powtórkę ze wspomnianego okresu 2004-2005, kiedy mWIG40 (wtedy jeszcze jako MIDWIG) przez rok stał w miejscu.

WIG20 wrócił do korzystnego trendu

Z formalnego punktu widzenia średnioterminowy trend spadkowy na wykresie WIG20 dobiegł końca, ustępując miejsca trendowi wzrostowemu. Świadczy o tym fakt, że obecnie indeks znajduje się powyżej lokalnego szczytu z 4 września (3642 pkt), zaś kolejne dołki położone są coraz wyżej (3330 pkt i 3442 pkt). Mimo pozytywnych średnioterminowych sygnałów, atak na tegoroczny szczyt (3899,6 pkt) może oddalić się w czasie, zaś nadchodzący tydzień prawdopodobnie upłynie pod znakiem walki o utrzymanie obecnego poziomu notowań. Obawy te wynikają z silnego wykupienia sygnalizowanego choćby przez oscylator stochastyczny.

Czwarty kwartał - okres żniw?

Reklama
Reklama

Wielkimi krokami zbliża się czwarty kwartał, który na podstawie statystyk określić można jako świetny okres na inwestowanie w akcje. W ostatnich 10 latach przeciętnie w IV kwartale WIG20 zyskiwał 9,3 proc. Po raz ostatni kupując akcje w końcu września i sprzedając w końcu grudnia, stracić można było 10 lat temu. Od tego czasu IV kw. przynosił zyski nawet w latach długotrwałej bessy. Ostatnie sygnały faktycznie zdają się zapowiadać powrót trendu wzrostowego. Oczywiście do takich statystyk należy podchodzić ostrożnie - w końcu wrzesień uznawany jest za jeden ze statystycznie najgorszych miesięcy, a mimo to jak na razie upływa pod znakiem wzrostów.

Znów w rytmie nowych rynków

Impuls w postaci obniżki stóp w USA pozwolił WIG20

nadrobić widoczne w pierwszej połowie września zaległości względem indeksu MSCI dla rynków wschodzących. Potwierdziły się zatem przypuszczenia, o których pisaliśmy przed dwoma tygodniami - prędzej czy później WIG20 wraca do ścisłej korelacji z MSCI Emerging Markets. Tymczasem nie widać większych przeszkód, by indeks ten w nadchodzących tygodniach zaatakował tegoroczny szczyt, tym bardziej

że rynkom wschodzącym zdają się sprzyjać uwarunkowania makroekonomiczne: słaby dolar, malejące stopy w USA,

drożejące surowce.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama