Wczoraj za jedno euro płacono rekordowo dużo - 1,4130 dolara. Waluta amerykańska traciła do trzynastu spośród szesnastu najbardziej aktywnych na światowych rynkach finansowych.
Tym razem głównym czynnikiem było oczekiwanie na dzisiaj publikowane dane w Stanach Zjednoczonych. Inwestorzy przewidywali, że dynamika sprzedaży domów na rynku wtórnym będzie najniższa od pięciu lat. Spodziewali się też pogorszenia nastrojów w gospodarstwach domowych.
- Perspektywy gospodarki USA przemawiają za dalszym spadkiem kursu dolara - powiedział Ian Stannard, strateg walutowy w BNP Paribas. Jego zdaniem, w najbliższych kwartałach Stany Zjednoczone będą szybko zwalniać tempo rozwoju. Z tego powodu bank centralny (Fed) dokona dalszej redukcji stóp procentowych.
Pewien wpływ na notowania dolara miały sygnały napływające z Arabii Saudyjskiej, że zamierza ona zrezygnować z powiązania kursu swojej waluty z dolarem bądź dokona zmiany parytetu. Obecnie kurs wynosi 3,75 riala za 1 USD.
Notowania euro do dolara obniżył Christian Noyer, członek rady Europejskiego Banku Centralnego, który powtórzył stanowisko państw G7, głoszące, że nadmierne wahania kursów są "niepożądane".