Przecena z początku tygodnia była wczoraj kontynuowana. Jej skala nie jest porównywalna, ale nie zmienia to faktu, że mamy za sobą drugi z rzędu dzień przewagi podaży nad popytem. Co ciekawe, ta przewaga ma miejsce przy podobnie niskiej aktywności graczy. Także i wczoraj przecena nie była na tyle duża, by wywołać poważniejsze następstwa przy ocenie perspektyw rynku. Wsparcia pozostają nadal nienaruszone.
Notowania rozpoczęły się w okolicy poniedziałkowego zamknięcia. Nie było to żadnym zaskoczeniem, gdyż niewielki spadek indeksów amerykańskich oraz równie spokojna sesja w Japonii nie mogły być impulsem dla naszych graczy. Krótko po otwarciu ceny zaczęły spadać. Spadek został zatrzymany około godziny 11.00. Od tego momentu mieliśmy do czynienia z kreśleniem konsolidacji. Podaż była już zbyt słaba, by sprowadzić ceny niżej, a popyt również nie grzeszył mocą i nie mógł podnieść cen wyżej. Mieliśmy z obu stron kilka marnych prób wybicia z konsolidacji, ale każda taka próba kończyła się fiaskiem. Nawet opublikowane o 16.00 słabsze dane o poziomie wskaźnika zaufania amerykańskich konsumentów nie były w stanie na dłużej przecenić rynku. Tu sprawa jest o tyle istotna, że nastroje konsumentów mają przełożenie na ich poczynania, a więc w bezpośredni sposób na wielkość konsumpcji. Jak wiadomo, to jej wielkość w dwóch trzecich wpływa na sytuację PKB.
Wczoraj pojawiły się dane, które dotyczyły także polskich konsumentów. Poznaliśmy dynamikę sprzedaży detalicznej w sierpniu. Okazała się ona nieznacznie wyższa od prognoz. Publikacja ta nie zmieniła ocen co do wyniku kończącego się dziś posiedzenia Rady Polityki Pieniężnej. Obowiązuje przekonanie, że tym razem rada powstrzyma się ze zmianą stóp. Zdaniem analityków, kolejna podwyżka jest możliwa jeszcze w tym roku, ale trzeba będzie na nią poczekać.
Fakt, że spadek cen był zbyt mały, by zagrozić poziomowi wsparcia, sprawia, że pozostajemy nadal przy tezie, że ostatnie dwa dni są tylko korektą wcześniejszej zwyżki. Nadal możliwy jest scenariusz ponownego wzrostu cen i nadal możliwy jest scenariusz ataku na poziomy rekordów. Oczywiście, sytuacja byków jest nieco trudniejsza, ale nie na tyle, by nie byli oni w stanie odeprzeć naporu tej niewielkiej podaży. Być może już dziś pojawi się rozstrzygnięcie tej sytuacji, co rozruszałoby rynek.
Parkiet