Zapowiadana na wrzesień wizyta zarządu Ponaru w Stanach Zjednoczonych w celu wybrania spółki do przejęcia nie odbyła się. To nie znaczy, że wadowicki producent hydrauliki rezygnuje z ekspansji za oceanem.
- Nasi doradcy cały czas rozglądają się na tamtejszym rynku za potencjalnymi podmiotami do przejęcia. Otrzymaliśmy propozycję zakupu większego przedsiębiorstwa, w którego skład wchodzi siedem fabryk - tłumaczy Arkadiusz Śnieżko, prezes Ponaru. Spółka produkuje cylindry hydrauliczne. Prezes Śnieżko nie zdradza jej wyników finansowych.
Inwestycja mogłaby pochłonąć 100 mln dolarów (około 270 mln zł) i byłaby przeprowadzona w wariancie tzw. wykupu wspomaganego. 80 proc. kwoty pożyczyłyby banki. Później przejęta firma trafiłaby na jeden z amerykańskich parkietów (NYSE lub Nasdaq) - pieniądze ze sprzedaży akcji byłyby zaś przeznaczone na częściową spłatę zadłużenia.
Wcześniej Ponar informował, że w grę wchodzi zakup mniejszej spółki hydraulicznej, o wartości około 20 mln dolarów (ponad 50 mln zł).
Akcjonariusze wadowickiej firmy czekają na konkrety w związku z amerykańską inwestycją od końca marca. - Teraz analizujemy, którą koncepcję przejęcia ostatecznie zrealizować. Wolelibyśmy jednak nie podawać żadnych wiążących terminów sfinalizowania transakcji - mówi prezes Śnieżko. Spodziewa się, że do końca roku sprawa nabierze wyraźniejszych kształtów.