Nasza strategia zasadniczo się nie zmienia. Wciąż głównym miejscem dla emisji obligacji jest rynek krajowy. Choćby ze względu na obecność podmiotów, które są zainteresowane papierami skarbowymi - mówiła w piątek wiceminister finansów Katarzyna Zajdel-Kurowska, prezentując plany zarządzania długiem na lata 2008-2010. Resort zakłada jednak elastyczne podejście do emisji zagranicznych. Przychody z euroobligacji w 2008 r. zostały zaplanowane na 14,6 mld zł, ale kwota ta może się jednak zmienić. - Wszystko uzależniamy od sytuacji rynkowej - podkreśla K. Zajdel-Kurowska.
Japonia wciąż atrakcyjna
Piotr Marczak, dyrektor Departamentu Należności i Zobowiązań Finansowych Państwa, podkreśla, że najatrakcyjniejszymi miejscami do emisji są teraz rynek japoński, szwajcarski i europejski (głównie z uwagi na niskie stopy procentowe). MF nie wyklucza, że jeszcze w tym roku odbędzie się jeden przetarg polskich papierów denominowanych w jenach. Wartość emisji nie będzie jednak duża. - Chodzi raczej o wizerunkowy charakter oferty - tłumaczyła K. Zajdel-Kurowska. Ostatni raz Polska sprzedawała takie obligacje w listopadzie 2006 r., osiągając rentowność 2,06 proc. w przypadku papierów dziesięcioletnich i 2,62 proc. - dwudziestoletnich. Dla porównania - rentowność przy podobnych emisjach krajowych sięgała wówczas 5,48 proc.
Od tego czasu agencje ratingowe Fitch oraz Standard & Poor?s podwyższyły ocenę wiarygodności Polski z BBB+ do A-. Zdaniem wiceminister, fakt ten ułatwi znalezienie chętnych na polskie papiery w Japonii. - Tamtejsi inwestorzy są bardzo konserwatywni i nie bardzo chcą kupować obligacje o niższych notach - tłumaczyła.
Benchmark na rynku euro