Od początku roku na warszawskim parkiecie pojawiły się już 53 spółki. Poniżej ceny emisyjnej pierwszą sesję zakończyło 14 firm. O ile w pierwszej połowie roku kończące się na minusie debiuty były niejako "wypadkiem" przy pracy, o tyle kilkanaście ostatnich nieudanych ofert pierwotnych każe się zastanowić, co się właściwie dzieje. Jeszcze kilka miesięcy temu drobni inwestorzy rzucali się na akcje debiutantów. Redukcje zapisów na walory w transzy dla inwestorów indywidualnych, grubo przekraczające 90 proc., stały się normą. Tymczasem wakacyjna korekta na GPW podziałała na inwestorów jak przysłowiowy kubeł zimnej wody.
Na przykład informatycznemu Arcusowi, mimo przesunięć pomiędzy transzami, nie udało się uplasować wszystkich 2,5 mln akcji sprzedawanych w ofercie publicznej. Do nabywców trafiło jedynie około 2,3 mln papierów spółki. Firma sprzedawała walory po 17 zł - była to górna granica przedziału cenowego (dolna była na poziomie 14,5 zł).
Arcus był jednak wyjątkiem od reguły, która pokazuje, że od kilku tygodni znacząca większość debiutantów ustala cenę emisyjną na dolnej granicy widełek (jeszcze kilka miesięcy temu to było nie do pomyślenia). Co ważne, mimo to często zdarza się, że inwestorzy instytucjonalni nie zapisują się na całą, przydzieloną dla nich transzę akcji. Taka sytuacja dotyczy m.in. spółki Wola Info. Oprócz 0,9 mln walorów nowej emisji, dotychczasowi właściciele chcieli w ofercie sprzedać dodatkowo 1,5 mln papierów. Ze względu na małe zainteresowanie inwestorów zrezygnowali z tego. Na przykładzie Woli Info widać, że zarządy spółek znów wracają do pomysłu "gwarantowania emisji". Zdecydował się na to między innymi zarząd warszawskiej firmy. Niewykluczone, że kolejne słabe debiuty wymuszą takie "ubezpieczenie" na kolejnych przedsiębiorstwach szturmujących GPW.
Rynek stał się wybredny
Dlaczego ostatnie debiuty nie są już tak udane jak te z pierwszej połowy roku? - Pomiędzy rynkiem pierwotnym a wtórnym istnieje ścisły związek. Punktem odniesienia jest rynek wtórny, dlatego jeśli sytuacja na nim jest dobra, również debiuty spółek są udane. W przeciwnym wypadku obydwa rynki zachowują się słabo - tłumaczy Tomasz Kaczmarek, dyrektor wykonawczy Domu Maklerskiego BZ WBK. Dodaje, że nastrój wokół spółek o małej oraz średniej kapitalizacji zdecydowanie się pogorszył, począwszy od drugiej połowy lipca. - Pogorszenie nastrojów dotyczy w największym stopniu inwestorów instytucjonalnych, którzy obecnie nie są skorzy do większych zakupów w tym segmencie rynku. Sytuacja ta ma bezpośredni wpływ na akcje debiutantów. Biorąc pod uwagę, że bez oparcia w inwestorach instytucjonalnych prawdopodobieństwo silnego debiutu jest małe, obecnie szanse na duże wzrosty w ciągu pierwszych dni notowań są znikome - komentuje Tomasz Kaczmarek.