Reklama

Pobożne życzenia zwykłego wyborcy, podatnika i inwestora

O kampanii wyborczej można powiedzieć wszystko, tylko nie to, że padł w jej czasie choć jeden pomysł gospodarczy, który warto podjąć

Publikacja: 29.09.2007 12:11

Polityka nie ma ostatnio wpływu na gospodarkę, dzięki Bogu. Gospodarka ma za to ogromny wpływ na politykę. Nie chodzi nawet o to, że każdy teraz uważa się za ojca dobrej koniunktury. Sukces zawsze ma wielu ojców. Nie będzie żadnego, jak przyjdzie do liczenia kosztów i płacenia rachunków, które gospodarka prędzej czy później wystawi.

Tu chodzi już o wpływ bardziej dosadny. O to, że - jak chcą niektórzy - nie byłoby przedterminowych wyborów i sensacyjnych wydarzeń, które do nich doprowadziły, gdyby nie... giełdowy debiut Petrolinvestu.

Wniosek jest prosty: kto naprawdę chce wiedzieć, co się w kraju dzieje, w polityce także, powinien czytać Gazetę Giełdy.

Tak czy inaczej wybory mamy na karku, dobrze jest więc zrobić krótką listę życzeń, które jako wyborcy możemy teraz zgłosić. Tylko teraz ktoś je usłyszy...

Chciałbym na przykład, żeby podatki i koszty pracy były niższe. Co miesiąc oddaję państwu ogromną część pensji. Jak każdy. Nie korzystam z doradców podatkowych, nie stosuję żadnych sztuczek, nie mam spółek na Cyprze ani w innym raju. Płacę i płaczę.

Reklama
Reklama

Chodzi nie tylko o to, że oddaję za dużo. Oceniam też, że moje pieniądze są marnotrawione. Wyrzucane w błoto. Zjada je administracja, często nieudolna, niepotrzebna, na dodatek niewdzięczna i niegrzeczna. Konsumuje je armia młodocianych inwalidów, obdarowywanych lekką ręką przez państwo. Zżera je fatalnie zorganizowana służba zdrowia. Pochłaniają je towarzystwa zarządzające funduszami emerytalnymi, bez których świetnie bym sobie poradził. Które mógłby zastąpić komputer lub małpa, a które mają rekordowe zyski.

Zapewniam utrzymanie wielu niekompetentnym osobom, których nigdy dobrowolnie bym nie zatrudnił i których nigdy dobrowolnie bym nie wsparł. Z mojej puli opłacani są, pożal się Boże, posłowie. Płacę coraz więcej, ale mam z tego coraz mniej. Dostaję gorszy "towar" za wyższą cenę. Jak mogę być zadowolony?

Z natury jestem oszczędny i chciałbym, aby moje państwo oszczędzało, kiedy ma z czego, wydawało zaś rozsądnie i jeszcze dobrze inwestowało. Za to mu płacę.

Tak, oszczędzam, z czego korzysta nie tylko mój bank, ale i cała gospodarka. Od moich oszczędności też płacę podatek. Jestem rozczarowany. Ten podatek miał być zlikwidowany.

Chciałbym, aby w rękach Skarbu Państwa (a więc i w moich) była pewna grupa strategicznych firm. Rozumiem tę konieczność. Interesy mojego państwa, mojego kraju, także gospodarcze, są mi bardzo bliskie. Nie chcę jednak, by Skarb zajmował się setkami czy tysiącami przedsiębiorstw, bo to jest drogie, nieefektywne i nikomu do niczego niepotrzebne z wyjątkiem tych, którzy na tym żerują.

Życzyłbym sobie, żeby majątek państwowy był bardzo dobrze nadzorowany i profesjonalnie zarządzany. Nalegałbym, aby reszta przedsiębiorstw - dziś państwowych - znalazła się w prywatnych rękach. Będą przynosić wyższe zyski i płacić większe podatki. Będą zatrudniać w czasie prosperity więcej osób. Będą bardziej konkurencyjne. Może będą też na bakier z prawem pracy i czasem podatkami, ale państwo będzie chyba mogło zrobić z tym porządek. Oczekiwałbym, aby - zamiast powoływać zespoły ds. odbiurokratyzowania gospodarki i do spraw odpowiednich pakietów - po prostu zrobiono, co trzeba. Żeby na przykład skupiono się na tworzeniu dobrego prawa. Żeby procedury przetargowe były przejrzyste i szybkie, przepisy jednoznaczne, a ustawy mądre.

Reklama
Reklama

Oczekuję taniego, sprawnego, dobrze zorganizowanego państwa, zdolnego do konkurencji w świecie, nowoczesnego, myślącego o przyszłości. Mającego wizję. Bogacącego się i rozwijającego.

Dlatego chciałbym, żeby kampania wyborcza była prawdziwym konkursem pomysłów. I poważną debatą nad nimi. Tymczasem można o niej powiedzieć wszystko - że jest barwna, że jest śmieszna, że straszna, że oryginalna, dramatyczna i głupia. Tylko nie to, że padł w jej czasie choć jeden pomysł gospodarczy, który warto podjąć (może z wyjątkiem obcięcia stawek dla notariuszy). Jedyny gospodarczy wątek, który kampanii towarzyszy lub jest w niej przez wszystkich wykorzystywany, to, oprócz historii Krauzego i wszystkich związanych z tym elementów - kupowanie głosów po trzy złote za sztukę. Tak wygląda ekonomia w polityce.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama