Reklama

Lekcja pokory i uśmiechu

Najważniejsze w przywództwie są pokora, dystans do siebie i umiejętność śmiania się z samego siebie

Publikacja: 01.10.2007 08:36

Mam kolejne spotkanie. Mój klient opo-

wiada: Dziesięć lat temu zostałem prezesem filii dużego koncernu międzynarodowego z siedzibą w Londynie. Oddział w Polsce był w złym stanie. Budowano właśnie ogromną fabrykę, a sieć handlowa kompletnie się rozsypała. Morale pracowników było niskie. Widzieli we mnie zagrożenie jeszcze zanim pojawiłem się w pracy. Moim priorytetem była więc poprawa efektywności handlowej. Wymyśliłem program "Mystery shopper", co wówczas było nowością w Polsce. Załoga podeszła bardzo sceptycznie do tego pomysłu. A ja wiedziałem, że bez mobilizacji całego oddziału do poprawy sprzedaży nie mógłbym liczyć na znaczący postęp. Dlatego zdecydowałem, że każdy pracownik odwiedzi punkt sprzedaży, udając klienta i zbada, co się dzieje w sklepie, w którym sprzedawano nasze produkty oraz w jaki sposób kupcy przedstawiali je klientom.

Oczywiście oświadczyłem, że sam dam przykład jako pierwszy, co uczyniłem pewnego weekendu. Pojechałem w Polskę z wizytą do moich rodziców, którzy akurat czekali na moją pomoc przy remoncie domu. W drodze do nich zahaczyłem o małą miejscowość, aby sprawdzić jeden z naszych punktów sprzedaży. Sklep był własnością prostego, ale przedsiębiorczego mężczyzny, który sam obsługiwał klientów. Zapytałem go o wyłączniki elektryczne. Zadał dwa pytania uzupełniające i przyniósł mi produkt konkurencji. Byłem zażenowany. Wziąłem przedmiot do ręki, zrobiłem skwaszoną minę i położyłem go na ladzie, prosząc o coś lepszej jakości. Sklepikarz przynosił kolejne produkty, ale ciągle nie naszej firmy. Byłem coraz bardziej zdenerwowany i postanowiłem zwrócić uwagę mężczyzny na jakość wyrobów firm brytyjskich. Sklepikarz nie rozumiał, o co mi chodziło. Totalnie zdegustowany poprosiłem o produkt mojej spółki.

Przybity szedłem w kierunku drzwi, ale zanim opuściłem sklep odwróciłem się i zapytałem, dlaczego nie zaproponował mi od razu wyłącznika, który ostatecznie kupiłem. Odpowiedział: "Popatrzyłem na pana i pomyślałem, że nie stać pana na tego typu produkt!".

W poniedziałek opowiedziałem mojej asystentce tę historię. Śmiała się do łez. Prawda, że mój styl prezesa brytyjskiego koncernu miał niewiele wspólnego z tym ubraniem roboczym, które miałem na sobie, jadąc do rodziców. Ważne, że moja asystentka odkryła i polubiła moje drugie oblicze. Dlatego postanowiłem, że na konferencję sprzedaży, która miała się odbyć za tydzień, właśnie po to, aby oficjalnie wylansować program "Mystery shopper", opowiem wszystkim o mojej przygodzie w sklepiku.

Reklama
Reklama

Puenta mojej historii wszystkich bardzo rozbawiła. Przyczyniło się to do przekonania pracowników do mojego programu. Umożliwiło mi także zdobycie zaufania zespołu już po miesiącu obecności w firmie. Wyniki badań "Mystery shopper" bardzo szybko pozwoliły nam skorygować błędy marketingowe i sprzedaż znowu poszła do góry. Centrala zauważyła poprawę wyników oddziału w Polsce.

Dzięki temu sukcesowi zostałem poproszony na międzynarodową konferencję "Ready for the Future", aby opowiedzieć przed grupą 400 top menedżerów firmy matki o moim planie naprawczym. Oczywiście, mogłem przedstawić merytoryczny aspekt naszych posunięć w zarządzaniu, ale dano mi tylko pięć minut na wypowiedź. Dlatego postanowiłem raczej odpowiedzieć o swojej przygodzie w sklepiku, o łzach mojej asystentki i aplauzie na konferencji sprzedaży. Ku mojemu zdziwieniu dostałem owacje. Pomogło na pewno to, że sam prezes koncernu pod koniec mojej opowieści krzyczał "brawo". Zrozumiałem, że strzeliłem w dziesiątkę, kiedy na końcu konferencji prezes podsumował naszą dyskusję i przedstawił naczelne wartości, jakimi mieliśmy kierować się, dążąc do wyjścia z impasu, w jakim znalazł się cały koncern. Powiedział: "Humility, Humor and Humanism". I to był początek mojej wielkiej kariery w tym koncernie.

Dlatego od tego momentu zawsze przekonuję kolegów - szefów firm, że najważniejsza w przywództwie jest pokora, dystans do siebie i umiejętność śmiania się z siebie. Pokora jest ważniejsza niBez pokory nie ma prawdziwego i autentycznego zaufania do siebie, które jest potrzebne każdemu liderowi.

A dziś, kiedy moja firma zostanie przejęta przez konkurenta, a ja najprawdopodobniej będę musiał szukać pracy, moi koledzy, których nie udało mi się przekonać do pokory, trochę złośliwie mi przypominają, że dopiero teraz będę miał okazję, żeby się jej nauczyć. Odpowiadam im, że nigdy nie przestanę uczyć się pokory. Ale na pewno, gdyby ich firmy zostały przejęte, oni mieliby trudności z zaakceptowaniem takiego stanu rzeczy. Ja zaś widzę wielką szansę dla siebie. Będę mógł odjeść z odprawą. Wreszcie będę mógł się zająć tym, o czym zawsze marzyłem.

Opisane wydarzenia są fikcyjne.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama