W przyszłym roku deficyt budżetowy zostanie obniżony do 0,6 proc. produktu krajowego brutto (PKB), w następnym zaś dziura w kasie publicznej wyniesie zaledwie 0,3 proc. PKB. Takie założenia przyjął rząd Słowenii, który liczy, że szybszy wzrost gospodarki i inwestycji zwiększy podatkowe przychody. Kraje strefy euro, do której Słowenia przystąpiła w styczniu 2007 r., muszą utrzymywać deficyty poniżej 3 proc. PKB, a do 2010 r. mają je całkowicie wyeliminować.

W przyszłym roku przychody budżetu sięgną 8,63 mld euro, zaś wydatki 8,86 mld euro. Instytut Analiz Makroekonomicznych i Rozwoju, którego prognozy wykorzystuje rząd podczas prac nad przygotowaniem projektu budżetu, przewiduje, że w tym roku gospodarka Słowenii rozwijać się będzie w tempie 5,8 proc. Wiosną był bardziej sceptyczny, szacując tegoroczną dynamikę na 4,7 proc. PKB. W I kwartale prawie 25-mld (w euro) gospodarka rozwijała się w tempie 7,2 proc., najszybszym od 1999 r.

- Instytut jest zawsze konserwatywny w swoich prognozach, a więc wynik jest zawsze lepszy od pierwszej prognozy - twierdzi Igor Masten z wydziału ekonomii uniwersytetu w Lublanie. Jego zdaniem, nadmiernie optymistyczne prognozy mogą mieć odwrotny skutek od zamierzonego. W ubiegłym miesiącu inflacja w Słowenii wyniosła 3,5 proc. W lipcu wskaźnik ten podskoczył do 3,8 procent, najwyższego poziomu od dwóch lat.

Instytut Analiz Makroekonomicznych i Rozwoju przedwczo raj, po raz drugi w tym roku, podniósł prognozę inflacji do 4,3 proc., wskazując na takie czynniki, jak wzrost cen żywności i paliw. Z powodu struktury wydatków jego wpływ w Słowenii jest większy niż w innych krajach strefy euro.