One-2-One w ciągu dwóch ostatnich lat z niewielkiej rodzinnej firmy rozwinął się w międzynarodową grupę. Taka organizacja wymaga zupełnie innych metod zarządzania. Dlatego Tomasz Długiewicz uznał, że lepiej będzie, gdy przekaże stery kierowania spółką w ręce osoby z zewnątrz, której łatwiej będzie wprowadzać zmiany wymuszane przez rynek - powiedział Mariusz Malec. Objął kierownictwo poznańską spółką w miejsce T. Długiewicza, jej założyciela i długoletniego szefa.
Dotychczasowy prezes objął fotel przewodniczącego rady nadzorczej. - Będzie, jako doradca zarządu, aktywnie włączał się w sprawy operacyjne. Do jego obowiązków będą należały kontakty z inwestorami i naszym głównym klientem - grupą Eurozet - mówił M. Malec.
Zapewnił, że T. Długiewicz nie zamierza rozstawać się z One-2-One. - Zobowiązał się, że przez dwa lata nie będzie sprzedawał posiadanych akcji - oznajmił nowy prezes. T. Długiewicz jest jednym z głównych udziałowców firmy. Kontroluje prawie 20 proc. kapitału. Więcej papierów (prawie 30 proc.) posiada jedynie fundusz MCI.
M. Malec oświadczył, że nie będzie wprowadzał radykalnych zmian w firmie. - One-2-One nie wymaga restrukturyzacji. Spółka nie ma żadnych kłopotów z pozyskiwaniem nowych zleceń. Mamy jedynie niewielkie problemy z utrzymaniem wysokiej rentowności - mówił prezes.
Zapowiedział zmiany w stylu zarządzania. - Szef nie musi bezpośrednio nadzorować wszystkich operacji. Powinien przerzucić część obowiązków na podwładnych. Wprowadzenie tego typu zmian w rodzinnej firmie, jaką do niedawna było One-2-One, nie było łatwe. Dla mnie, jak osoby z zewnątrz, tego typu decyzje będą znacznie łatwiejsze - powiedział M. Malec, który przyszedł do spółki w styczniu 2006 roku.