Rząd chce znaleźć w projekcie przyszłorocznego budżetu 3,5 mld zł oszczędności, które przeznaczy na podwyżki dla nauczycieli oraz obniżenie deficytu do około 27 mld zł. Wszystko wskazuje, że to się uda - poinformował szef klubu PO Zbigniew Chlebowski. Szukamy oszczędności w każdej części budżetowej, w każdym ministerstwie, a także m.in. w kancelariach premiera i Sejmu. Będą to oszczędności rzędu kilku, kilkudziesięciu, a nawet kilkuset milionów złotych - dodał.
W projekcie, który trafił do Sejmu, deficyt budżetu zaplanowano na poziomie 28,6 mld zł. Z braku czasu gabinet PO-PSL przyjął parametry zaprojektowane jeszcze przez poprzedników. Teraz poszczególni ministrowie szukają oszczędności w podległych im instytucjach. Szef resortu finansów Jacek Rostowski zalecił, by ograniczyć wzrost wydatków bieżących i majątkowych o 3 proc. (w stosunku do 2007 r.). Są jednak od tego wyjątki - np. nakłady na infrastrukturę. Znaczne podwyżki czekają tymczasem nauczycieli (rząd szuka na wynagrodzenia tej grupy dodatkowo 2 mld zł).
Jakie dokładnie rząd zaplanuje cięcia, dowiemy się już może w poniedziałek. Prawdopodobne jest m.in. ograniczenie rezerw celowych, które w budżecie stanowią niemal 33 mld zł.
W piątek sejmowa Komisja Finansów Publicznych obradowała nad wnioskami przedstawionymi przez część komisji branżowych.
Sytuacja budżetu w tym roku jest wciąż dobra. - Szacujemy, że na koniec listopada deficyt wyniósł 20-21 proc. planu - stwierdziła wiceminister finansów Elżbieta Suchocka-Roguska. Niedobór wyniósł więc 6,2 mld zł, wobec 30 mld zł zakładanego na cały rok.