Jest poniedziałek rano. Siadasz przy biurku. Wszystko, co zostawiłeś przed weekendem, leży przed tobą. Jaką masz agendę na ten tydzień? Czy pomyślałeś, co jest ważne, co jest pilne, a co jest pilne i nieważne oraz co jest ważne, ale nie jest pilne? Jeszcze nie? Więc zacznij od lektury ostatniej strony "Parkietu". To nie jest ani ważne, ani pilne.
To lektura tylko dla przyjemności. Taka zachęta do autorefleksji. Jak małe odprężenie przed startem. To niczego nie wniesie. To małe coś, co nie ma takiej powagi, aby zmienić kurs twojego życia. Bo ważne są zadania, które mają decydujący wpływ na to, jak twoja praca wygląda. Pilne zaś są takie zadania, które nie są istotne, ale jeśli ich nie wykonasz, możesz znaleźć się bez pracy.
Koniec lektury. Najwyższa pora, żeby się zabrać do roboty. Co masz zrobić w tym tygodniu? Punkt po punkcie. Narysuj wykres. Na jednej osi zadania od najbardziej pilnych do tych mniej pilnych. Na drugiej - od najmniej ważnych do najważniejszych.
Nie oszukuj się. Napisz tylko to, co naprawdę masz zamiar zdążyć wykonać do końca tygodnia. Jak to wygląda? Idę o zakład, że w polu "ważne, ale nie pilne" nie ma nic! Albo jeśli naprawdę znajduje się chociaż jedno zadanie, daję głowę, że w przyszły poniedziałek to samo zadanie napiszesz w dokładnie tym samym miejscu, i tak przez miesiąc, a potem już nie masz odwagi się przyznać, do ciągłego odkładania rzeczy ważnych.
Wychodzi więc na to, że robisz tylko rzeczy albo pilne, albo nieważne. Wśród zadań nieważnych jest czytanie mojego felietonu, który ukazuje się w każdy poniedziałek w "Parkiecie", z czego bardzo się cieszę. Przeczytaj jeszcze raz i zastanów się.