Pamiętając o spekulacjach dotyczących "efektu grudnia" warto przeanalizować czynniki fundamentalne, decydujące o trendach rynkowych, aby odpowiedzieć na pytanie, czy w najbliższych tygodniach dojdzie do odreagowania i wzrostów cen obligacji. A może będziemy jednak obserwować dalszy ich spadek?
Inflacja będzie osłabiać rynek
Analizując bieżące wskaźniki makroekonomiczne i perspektywy w najbliższych miesiącach trudno spodziewać się wzrostu cen obligacji skarbowych. Podstawowy wskaźnik inflacji znajduje się w fazie silnego wzrostu i w kolejnych miesiącach in plus zaskakuje rynek (w październiku wyniósł 3 proc. rok do roku.). Średnio analitycy na koniec 2007 r. spodziewają się zwiększenia inflacji w granice górnego ograniczenia celu inflacyjnego NBP, czyli do 3,5 proc. Pamiętając historię inwestorzy będą podchodzili do kolejnych publikacji danych z dużą ostrożnością i niepokojem. Z zakupami obligacji będą raczej czekali na publikację informacji o inflacji, a nie będą liczyli na niską inflację bazową (obecnie w granicach dolnego ograniczenia celu NBP), aprecjację złotego (która i w 2007 r. może nastąpić w okresie przed świętami Bożego Narodzenia) czy spodziewane lekkie schłodzenie tempa wzrostu PKB w kolejnych kwartałach.
Potwierdzeniem tej tezy mogą być ostatnie przetargi obligacji, charakteryzujące się relatywnie niskim popytem. Poza wysoką inflacją scenariusz dalszych podwyżek stóp procentowych może również wzmacniać silny wzrost płac oscylujący w ostatnich miesiącach wokół 10 proc. r./r. (w październiku nawet 11 proc.). Rynek średnio prognozuje wzrost podstawowej stopy referencyjnej na koniec 2008 r. do 5,5-5,75 proc., a w skrajnym scenariuszu nawet do 6 proc. W podobnym tonie, sygnalizującym dalsze podwyżki stóp, wypowiadali się też niektórzy przedstawiciele Rady Polityki Pieniężnej. Chociaż ten negatywny scenariusz został przez rynek stopy procentowej zdyskontowany, to w fazie zaostrzania polityki pieniężnej (i to o tak znaczącej skali) trudno oczekiwać wzrostów cen obligacji.
Pozytywny wpływ na wycenę SPW, szczególnie tych o dłuższych terminach zapadalności, może mieć z kolei wynik wyborów parlamentarnych, przybliżający w oczach zarządzających perspektywę przyjęcia przez Polskę euro, a także podtrzymujący oczekiwania na dalszy spadek deficytu budżetowego i w efekcie potrzeb pożyczkowych państwa.