Szóstą kolejną sesję spadały wczoraj notowania surowców. Wskaźnik CRB Futures, obejmujący kontrakty na 19 surowców z giełd w Chicago i Nowym Jorku, znalazł się wczoraj niedługo po otwarciu notowań na tych rynkach poniżej 338 pkt, czyli na poziomie najniższym od blisko sześciu tygodni. Od szczytu
z początku listopada wskaźnik oddalił się już o 4,5 proc. Co ważne, przerwał trend wzrostowy, utrzymujący się od końca wakacji. Największy wpływ na spadki indeksu miała przecena ropy naftowej, która jest już ponad 10 dolarów tańsza niż podczas bicia rekordów cenowych półtora tygodnia temu. Wczoraj za baryłkę płacono w Nowym Jorku po 87,4 USD. Ropa tanieje nie tylko w wyniku umocnienia się dolara do innych walut i spekulacji o pogorszeniu koniunktury gospodarczej w USA, lecz także w oczekiwaniu na podwyżkę kwot produkcyjnych przez ministrów państw OPEC, którzy zbierają się jutro na posiedzeniu w Abu Zabi.
Jeśli ministrowie sprawią niespodziankę, notowania znów mogą ruszyć do góry. Jeśli podwyższą kwoty - można spodziewać się dalszego zjazdu cen. Mocniejszy dolar znalazł też odbicie w spadkach notowań kruszców. Wczoraj płacono już mniej niż 800 USD za uncję złota, chociaż jeszcze w pierwszej połowie listopada ceny dochodziły do 850 USD, poziomu najwyższego od 27 lat. Srebro minimalnie drożało i kosztowało po 14,2 USD za uncję.
Zdaniem analityków, kruszce, traktowane jako lokata alternatywna wobec dolara, mogą zacząć drożeć tylko w wypadku powrotu amerykańskiej waluty na ścieżkę spadków.