W tym roku padnie rekord pod względem zużycia stali przez polską gospodarkę. Chodzi o 12 mln ton wyrobów stalowych. Oznacza to 11-proc. wzrost w stosunku do ubiegłorocznego wyniku (10,8 mln ton) oraz aż 48-proc. wzrost wobec 2005 roku (8,1 mln ton). Za trzy, cztery lata zużycie wyrobów stalowych przez polską gospodarkę wyniesie 16 mln ton.
Jak wynika z danych Hutniczej Izby Przemysłowo-Handlowej, wciąż rośnie import stali. W tym roku wyniesie 8 mln ton, czyli o 23 proc. więcej niż przed rokiem. Najwięcej, bo niespełna 70 proc. wyrobów hutniczych, trafia do Polski z innych państw Unii Europejskiej. Coraz większe znaczenie jako sprzedawcy stali do Polski mają Chiny i Rosja. W tym roku zakupy z tych państw mogą wynieść 1 mln ton, co stanowiłoby 12,5 proc. całego importu. Po ośmiu miesiącach tego roku nasilił się również import wyrobów z Turcji - wzrósł ponad 10-krotnie. Chodzi głównie o pręty żebrowane, stosowane w budownictwie. Jak wiadomo, miało to dla spółek handlujących wyrobami hutniczymi negatywne reperkusje - nadpodaż i spadek cen. Import wciąż góruje nad eksportem, który w tym roku wyniesie 5 mln ton, czyli o prawie 17 proc. więcej niż w 2006 roku.
Jeśli chodzi o produkcję stali w Polsce, wyniesie ona w bieżącym roku 10,8-11 mln ton, czyli 8-10 proc. więcej niż w 2006 roku. Dla porównania - produkcja światowa wyniesie 1,3 mld ton. W opinii HIPH, polskie huty będą się borykały ze wzrostem kosztów produkcji, spowodowanym podwyżką cen energii, rudy czy transportu. Poza tym wciąż nie wiadomo, jaka będzie wysokość limitu emisji dwutlenku węgla dla branży stalowej. Nierozstrzygnięta pozostaje także kwestia wymaganych przez Unię Europejską opłat związanych z gospodarką odpadami.
Tymczasem akcjonariusze przedsiębiorstw związanych z handlem wyrobami hutniczymi z pewnością przeżyli rozczarowanie po lekturze sprawozdań finansowych spółek za III kwartał. Zwłaszcza że w uszach brzmią niedawno rzucane hasła o dekadzie koniunktury na stal, "rozgrzanym" i chłonnym budownictwie czy boomie inwestycyjnym, nakręcanym przez Euro 2012.
Tymczasem pękła spekulacyjna bańka. Po rzeczywiście bardzo dobrym I półroczu przyszła zadyszka, spowodowana zalewem importowanych wyrobów hutniczych. Ich ceny spadły, a wiele przedsiębiorstw zostało z magazynami zapełnionymi kupionymi wcześniej - i drożej - towarami. W efekcie spadły przychody oraz pogorszyła się rentowność. Trudna sytuacja w branży, w powiązaniu ze słabą kondycją giełdy, w oczywisty sposób odbiła się na nastrojach firm stalowych, wybierających się na warszawski parkiet. W trudnej sytuacji było zwłaszcza Konsorcjum Stali, które zamiast planowanych 100 mln zł, przy kiepskiej kondycji rynku, było w stanie zebrać od inwestorów około 65 mln zł. Dystrybutorzy, których prospekty analizuje Komisja Nadzoru Finansowego, robią dobrą minę. Przykładowo, Bowim podtrzymuje zamiar pozyskania z oferty publicznej akcji ponad 100 mln zł. Kolejne przedsiębiorstwa z branży deklarują chęć upublicznienia akcji w najbliższych kwartałach.