W poniedziałek wieczorem firma doradczo-inwestycyjna Sovereign Capital opublikowała swoją odpowiedź na artykuł zamieszczony w piątkowym "Parkiecie". Odniosła się w nim do kwestii podwyższenia kapitału firmy budowlanej Pekabex. Kulisy tej operacji budziły i nadal budzą wątpliwości Komisji Nadzoru Finansowego.

- Ten komunikat w żaden sposób nie wyjaśnia sprawy. Przesłaliśmy spółce zestaw trzydziestu bardzo szczegółowych pytań i nie otrzymaliśmy na nie odpowiedzi - mówi Łukasz Dajnowicz z KNF. - Nadal apelujemy do spółki o ujawnienie całości korespondencji (nadzór rynkowy nie może tego zrobić ze względu na tajemnicę zawodową - przyp. red.) pomiędzy Sovereign Capital a Komisją - dodaje Dajnowicz. Zdaniem KNF, dzięki temu inwestorzy mogliby sami wyrobić sobie zdanie na temat wątpliwości dotyczących zawartości prospektu emisyjnego spółki. Na razie, miesiąc po emisji akcji SC, Komisja czeka na dodatkowe informacje od firmy.

Tymczasem zarząd Sovereign Capital zaoferował pomoc uczestnikom oferty publicznej. Inwestorzy nadal nie mogą handlować akcjami spółki na GPW ze względu na przedłużającą się procedurę zatwierdzania aneksu do prospektu (zawiera on informację na temat publikacji wyników kwartalnych). - Komisja ma dalsze pytania związane z tym aneksem. Domaga się częściowego audytu raportu kwartalnego - mówi Jarosław Gniadek, członek zarządu SC.

Spółka nie wyjaśnia dokładnie, na czym miałaby polegać pomoc akcjonariuszom, których pieniądze zostały "zamrożone" w papierach wyemitowanych przez SC. Firma nie może zwrócić im pieniędzy, ponieważ emisja została już zarejestrowana przez sąd. Teoretycznie jednak mogłaby np. kojarzyć ze sobą inwestorów, którzy chcą sprzedać akcje, z osobami zainteresowanymi ich kupnem. Papiery SC nie zostały dopuszczone do obrotu giełdowego, ale można je sprzedawać na podstawie umowy cywilnoprawnej.