Przed trzema miesiącami, w poprzedniej analizie poświęconej branży metalowej, pisaliśmy: "najrozsądniejszym i najbezpieczniejszym rozwiązaniem może się okazać cierpliwe czekanie na sygnały powrotu trendu wzrostowego". Słowa te pisaliśmy, gdy obliczany przez nas indeks Metale odbijał się po pierwszej fali przeceny. Ostrożność faktycznie okazała się wówczas zbawienna - odbicie było typową korektą, po której nadeszła kolejna fala wyprzedaży.
W jej efekcie, po raz pierwszy od niemal pięciu lat, indeks Metale znalazł się niżej niż rok wcześniej. W latach hossy takie wydarzenie było wręcz nie do pomyślenia. Nawet w momentach słabości w połowie 2005 r. roczna zmiana indeksu nie spadła poniżej 20 proc. Kolejny dowód słabości branży to fakt, że również po raz pierwszy od pięciu lat indeks spadł poniżej rocznej średniej kroczącej.
Sygnałów było sporo
Wyjątkowość ostatnich miesięcy polegała na pojawieniu się również innych technicznych sygnałów stawiających pod znakiem zapytania długoterminowy trend wzrostowy. Przyglądając się wykresowi indeksu branżowego z ostatnich 5 lat łatwo zauważyć, że do tej pory hossa cechowała się tym, że indeks nigdy nie pogłębił poprzednich średnioterminowych dołków. Podobnie kolejne szczyty były położone coraz wyżej. Listopad przekreślił tę prawidłowość. Traktując dosłownie sygnały płynące z analizy technicznej należy stwierdzić, że przebijając sierpniowy dołek, indeks branżowy znalazł się u progu długoterminowego trendu spadkowego. Sygnałów tych nie zanegowało nawet ostatnie silne odbicie notowań (czytaj - ramka).
Waga niekorzystnych technicznych sygnałów jest tak duża, że dla ich zrównoważenia potrzeba by równie "ciężkich" gatunkowo atutów fundamentalnych. Jak wygląda sytuacja finansowa w branży, a po drugie, jak na tle historii przedstawiają się wskaźniki wyceny?