Światowy gigant internetu oficjalnie zawitał do Polski. Wczoraj ruszyła strona www.aol.pl, oferująca użytkownikom sieci wiele znanych już w Polsce usług. Amerykanie twierdzą jednak, że każdy ich produkt ma pewne unikatowe cechy, dzięki którym w ciągu trzech lat staną się jednym z największych graczy na naszym rynku reklamy internetowej.
AOL nie podaje konkretnych prognoz na kolejne lata działalności w Polsce. Ale amerykańska firma o rocznych przychodach rzędu 44 mld dolarów, czyli około 107 mld zł (nie tylko z działalności w sferze wirtualnej), chce agresywnie powalczyć o jak najwyższy udział w rynku reklamy internetowej.
Tak jak na wp.pl czy onet.pl, na polskim portalu AOL-a znajdą się informacje z różnych dziedzin, fora dyskusyjne i wyszukiwarka (obsługiwana przez Google). Jednak tym, co przyciągnie internautów, a w konsekwencji reklamodawców, ma być kilka firmowych produktów oferowanych już w siedmiu innych wersjach językowych w Europie. Przede wszystkim AOL Foto i AOL Video. Obie usługi umożliwią nieograniczone ilościowo przechowywanie, edytowanie i udostępnianie innym fotografii i filmów, w tym teledysków. Co ważne - podkreślali na wczorajszej konferencji w Warszawie przedstawiciele AOL-a - zdjęcia będzie można oglądać i drukować w orginalnej rozdzielczości.
Użytkowników przyciągnąć mają również elektroniczna poczta o nieograniczonej pojemności konta, AIM - komunikator internetowy uznany przez "Wall Street Journal" za najlepszy program tego rodzaju oraz udoskonalony Winamp, do odtwarzania plików multimedialnych. - Tym, co wyróżnia nasze produkty, jest możliwość korzystania z nich razem, łącznie - mówi Dana Dunne, dyrektor generalny AOL Europe.
- Stworzymy polskie wersje językowe wszystkich naszych produktów, ale nie natychmiast. Sukces w Polsce pozwoli nam na wejście w 2008 r. na inne rynki Europy Środkowej - opowiada "Parkietowi" Ariel Eckstein, wiceprezes AOL Europe ds. ekspansji biznesowej.