Według zarządzających, nadzieje na stabilizację indeksów warszawskiego parkietu zmalały za sprawą kłopotów w największej gospodarce świata. W środę wielkie banki centralne ogłosiły plan wsparcia banków, ale wywołana nim zwyżka na Wall Street trwała krótko i w czwartek indeksy w USA traciły. A za nimi w dół powędrowała reszta świata.
"Obecnie panuje na rynku duża niepewność, bo z jednej strony jest nadzieja na rajd świętego Mikolaja, a z drugiej strony z otoczenia rynku dobiegają niepokojące informacje, jak inflacja w USA, która negatywnie zaskoczyła inwestorów" - powiedział zarządzający w Credit Suisse, Marcin Dąbrowski.
Z opublikowanych dziś danych wynika, że w listopadzie ceny produkcji w USA poszły w górę o 3,2 procent, podczas gdy analitycy oczekiwali 1,5 procent. Prawdopodobieństwo kolejnej obniżki stóp przez Fed w styczniu spadło.
"W najbliższym czasie kluczowe będą dane makroekonomiczne z USA: produkcja przemysłowa oraz wtorkowe dane dotyczące rynku nieruchomości. Mimo, że początek roku z reguły sprzyja wzmożonej aktywności inwestorów, wcale to nie przesądza, że na warszawskiej giełdzie będą wzrosty" - dodał Dąbrowski. Główny Urząd Statystyczny (GUS) poinformował, że w listopadzie inflacja osiagnęła 3,6 procent, podczas gdy analitycy oczekiwali 3,4 procent. To oznacza wzrost oczekiwań na podwyżki stóp, tradycyjnie niekorzystne dla giełdy i dodatkowo negatywnie wpłynęło na nastroje inwestorów operujących na warszawskiej giełdzie.
************************** STAN RYNKU NA ZAMKNIĘCIU ************************************ Indeks WIG20: spadek o 1,86 procent do 3.646,84 punktu.