Przed rozpoczęciem poprzedniego tygodnia nastroje obserwatorów i uczestników rynków finansowych były bardzo kiepskie. O recesji za oceanem mówi się coraz głośniej, a oczekiwania co do skali obniżek stóp procentowych, jakich ma podobno dokonać FOMC, mocno wzrastały. Już nie 3,75 proc., a 3,5 proc. prognozowano na koniec czerwca przyszłego roku. Prawdopodobieństwo obniżenia stóp procentowych na styczniowym posiedzeniu FOMC było właściwie pewne na 100 proc. Szansę na kolejną obniżkę po styczniowej, mającą się pojawić do końca marca, oceniano na ponad 60 proc. Oczywiście nikt nie miał wątpliwości, że dojdzie do poluzowania polityki monetarnej na zbliżającym się posiedzeniu komitetu. Kwestią sporną była jedynie skala tego poluzowania.
Wydarzenia tego tygodnia pokazały, jak kruche mogą być oczekiwania rynku i jak kruche są prognozy stawiane na bazie aktualnych danych, a odnoszące się do relatywnie dalekiej przyszłości i to w tak newralgicznym momencie. Obecnie szansa na obniżkę ceny pieniądza w styczniu jest oceniana na nieco ponad 70 proc., a kolejna obniżka stóp w ciągu najbliższych trzech miesięcy jest "pewna" już tylko w 38 proc. Co zmieniło oczekiwania inwestorów?
"Tylko" 25 pkt obniżki
Gdyby nie pojawiły się inne informacje, taka zmiana mogłaby mieć miejsce, o ile na ostatnim posiedzeniu FOMC podjęto by decyzję o mocniejszym niż 25 pkt bazowych poluzowaniu polityki monetarnej. Wtedy rzeczywiście skala przyszłych ruchów musiałaby być już mniejsza. Tylko że takiej decyzji nie podjęto. Ba, po reakcji rynku we wtorek było widać, że decyzja amerykańskiej Rezerwy Federalnej zdecydowanie nie zadowoliła inwestorów operujących na rynku akcji. Silna przecena po informacji o obniżeniu kosztu pieniądza o 25 pkt bazowych wyraźnie wskazywała na to, że rynek czekał na więcej. Oczywiście, decyzja dotycząca wysokości stóp procentowych nie była jedynym czynnikiem odpowiedzialnym za spadek cen, ale można uznać, że go wywołała. Sama skala zmiany to już splot różnych czynników, z których poziom nastrojów był jednym z wiodących.
Wróćmy jednak do tego, co przyniosło posiedzenie FOMC. Stopy obniżono o 25 pkt bazowych, co już dla części graczy było rozczarowaniem, gdyż liczono na większą zmianę. Do tego wymowa komunikatu nie była "wystarczająco" gołębia. Mimo wszystko trzeba przyznać, że nie była też zbytnio jastrzębia. Wzmianka o ryzyku wzrostu inflacji była dokładnie taka sama, jak ostatnim razem, co odczytano jako dowód większego skupienia w działaniach Fed na czynnikach odpowiadających za wzrost gospodarczy.