"Wzrost płac w sektorze przedsiębiorstw wyniósł 12,0% r/r (4,8% m/m) i był wyższy od konsensusu rynkowego i naszych prognoz na poziomie 11,3%. Wzrost płac przyspiesza, co zwiększa prawdopodobieństwo utrzymania wysokiej dynamiki wzrostu wynagrodzeń również w przyszłym roku. Nasz szacunek w roku przyszłym nominalnego wzrostu płac wynosi 12,9%" - wylicza główny ekonomista Banku BPH Ryszard Petru.
Wzrost zatrudnienia w listopadzie wyniósł natomiast 5,0 % r/r (0,3% m/m) i w efekcie, według wyliczeń Ryszarda Petru, realny fundusz płac wzrósł o 13,5%.
"Po dzisiejszych danych o płacach nadal podtrzymujemy nasze oczekiwanie, że RPP utrzyma stopy procentowe na najbliższym posiedzeniu na niezmienionym poziomie, ze względu na zbyt krótką przerwę od ostatniej decyzji i fakt, że wzrost inflacji spowodowany jest głównie, jak na razie, wzrostem cen żywności. Jednak utrzymująca się wysoka dynamika płac w sektorze przedsiębiorstw jest jednym z głównych argumentów za kolejnymi podwyżkami stóp. Spodziewamy się, że kolejna podwyżka nastąpi już w styczniu 2008" - uważa Petru.
Z jego interpretacją danych z rynku pracy zgadzają się inni ekonomiści, zwracając jednak uwagę na czynniki sezonowe i jednorazowe wydarzenia. Coraz mocniej są jednak artykułowane obawy o przyszłość.
"Należy podkreślić, że roczny wskaźnik został w listopadzie zawyżony o około 1,0-1,5 pkt proc. w związku z wcześniejszą wypłatą premii w górnictwie (w roku 2006 premie barbórkowe wpłynęły na kotna górników dopiero w grudniu), nie zmienia to jednak faktu, że oczyszczona z premii dynamika wynagrodzeń przekracza obecnie 10%, czym potwierdzone zostały sygnały z poprzedniego miesiąca" - ocenia ekonomista BRE Banku Ernest Pytlarczyk.