"W ostatnich dniach byliśmy świadkami dosyć silnej przeceny na rynkach akcji, sporego umocnienia się dolara i osłabienia walut rynków wschodzących. Indeks WIG20 w przeciągu kilku dni stracił ponad 200 pkt., a dolar zyskał na wartości blisko 10 groszy względem złotego"- ocenia Marek Rogalski, główny analityk z First International Traders Dom Maklerski.
W poniedziałek po południu, o godz. 16:00, za jedno euro płacono średnio 3,6230 zł, a za dolara 2,5220 zł. Z kolei na rynkach światowych "zielony" wyraźnie zyskał względem głównych walut (jena, euro i funta). Dynamika ruchu była spora, co świadczy z jednej strony o dużym zaangażowaniu ze strony inwestorów, a z drugiej o sporych emocjach towarzyszących podejmowanym decyzjom, podkreśla analityk.
Dolar stał się głównym wygranym z kilku powodów - na rynku było zbyt dużo "krótkich" pozycji grających przeciwko amerykańskiej walucie, działania banków centralnych i dane o inflacji zmniejszyły prawdopodobieństwo cięcia stóp procentowych przez FED w końcu stycznia, gorsze perspektywy dla rynków akcji sprawiły, że fundusze postanowiły zredukować pozycje przed końcem roku i odkupywały dolary.
Trudno liczyć na to, aby sytuacja w najbliższych dniach uległa radykalnej poprawie, chociaż jesteśmy coraz bliżej krótkoterminowej korekty, uważa Rogalski.
Analiza techniczna dla pary EUR/USD nie wyklucza, według niego, odbicia w kierunku 1,45 po wcześniejszym ponownym teście dzisiejszych minimów w rejonie 1,4330 (o godz. 16:00 notowania wynosiły 1,4365). Trend pro-dolarowy jest jednak dosyć silny i raczej nie należy spodziewać się jego trwałego odwrócenia do końca roku. Zwłaszcza, że tak naprawdę handel zacznie wygasać już z końcem tego tygodnia, a inwestorzy powrócą na rynki dopiero na początku stycznia.