15,8 proc. straciły w poniedziałek akcje ATM w reakcji na informacje prasowe, że operatorzy komórkowi zawiążą porozumienie w sprawie wdrożenia systemu płatności mobilnych. Na koniec dnia papiery teleinformatycznej firmy kosztowały ledwie 72 zł - najmniej od czerwca 2006 roku.
Poniedziałkowa "Gazeta Wyborcza" napisała, że sieci Orange, Era, Plus i Play połączą siły, żeby opracować wspólny standard płacenia telefonem komórkowym. Jak na razie podobną usługę oferuje jedynie Plus, któremu technologię dostarczył mPay - spółka pośrednio (przez mPay International) zależna od ATM.
Dla mPaya inicjatywa operatorów jest dużym zagrożeniem. Mogą oni wybrać inną, alternatywną wobec oferowanej przez mPaya, technologię. Taki scenariusz jest bardzo prawdopodobny, bo przedstawiciele sieci nie ukrywają, że pociągają ich płatności bezstykowe, które nie wymagają potwierdzania operacji PIN-em czy łączenia z bankiem. Dariusz Boduch, dyrektor departamentu rozwoju produktów i usług w Polkomtelu, stwierdził, że operator nie upiera się przy swoim standardzie. Może to oznaczać, że Plus jest gotów zrezygnować z mPaya.
Informacja o przedsięwzięciu operatorów ukazała się w wyjątkowo niekorzystnym dla mPaya i ATM momencie. mPay chciał jeszcze przed świętami przeprowadzić ofertę prywatną dla wybranych inwestorów, żeby pozyskać pieniądze na rozwój usługi. W pre-IPO walory chciał również sprzedać mPay International. Pozyskane tą drogą 20 mln zł (brutto) gwarantowało giełdowej grupie realizację prognozy na 2007 r. Zakłada, że grupa zarobi 33,3 mln zł.
- Patrzę z dużym smutkiem na to, co się dzieje z naszym kursem - powiedział Tadeusz Czichon, wiceprezes ATM. Przyznał, że poniedziałkowa publikacja wpłynęła negatywnie na ocenę mPaya, a pośrednio i ATM-u, przez inwestorów.