Grudzień przyniósł największy od pięciu lat spadek cen domów na Wyspach. W stosunku do poprzedniego miesiąca obniżyły się o 3,2 proc., a średnia żądana cena wyniosła 232,39 tys. funtów (473 tys. USD).
Największy spadek (o 6,8 proc.) miał miejsce w Londynie. - Rynek jest trudny - ocenia Miles Shipside, dyrektor handlowy portalu internetowego Rightmove, zajmującego się nieruchomościami. Uważa on, że w przyszłym roku nie należy spodziewać się wzrostu cen.
Domy potaniały też w takich prestiżowych dzielnicach Londynu, jak Kensington i Chelsea, gdzie mieszkają Lakshmi Mittal i Roman Abramowicz.
- Rynek znajduje się w punkcie zwrotnym - twierdzi Jonathan Slater, licencjonowany rzeczoznawca w firmie Foster Slater. Jego zdaniem, wiele osób powstrzymuje się od zakupów, gdyż chcą przeczekać okres świąteczny, licząc na dalszy spadek cen. Rightmove monitoruje sytuację w jedenastu regionach Anglii i Walii i tylko w jednym (West Midlands) nastąpił wzrost cen. Ceny domów spadają od czterech miesięcy, a wśród osób związanych z tą branżą nastroje są najgorsze od co najmniej 1998 r.
Wprawdzie Bank Anglii kilka dni temu obniżył główną stopę procentową, ale Brytyjczykom, którzy pożyczyli pieniądze na zakup domów, grożą wyższe odsetki z powodu konsekwencji kryzysu hipotecznego za Atlantykiem. Ich zadłużenie z tytułu hipotek wynosi 1,4 biliona funtów. Przeciętne oprocentowanie dwuletnich pożyczek stanowiących 95 proc. wartości domu wynosi 6,44 proc., wobec 6,42 proc. w październiku.