Wkrótce Światowa Organizacja Handlu (WTO) podejmie decyzję, czy Antigua i Barbuda mają dostać od USA 3,4 miliarda dolarów odszkodowania rocznie za to, że władze USA zakazały swoim obywatelom uprawiania hazardu za pośrednictwem internetu.

Trzy lata temu WTO ten zakaz uznała za nielegalny, a Stany zmieniły reguły handlu po to, by hazard w sieci nie podlegał jej kompetencjom. - To najbardziej znacząca sprawa, z jaką kiedykolwiek WTO miała do czynienia - twierdzi Naotaka Matsukata z firmy doradczej Alston+Bird. Reperkusje mogą być poważne, gdyż jeśli WTO przegra, to starcie może zachęcić inne duże kraje, takie jak Chiny, do zmiany reguł handlu, jeżeli sprawy ułożą się nie po ich myśli. Śladem Antiguy poszły m.in. Japonia, Unia Europejska i Kanada, gdyż podobnie jak obie karaibskie wyspy czerpią profity z sieciowego hazardu. - Antigua jest myszą, która ryknęła - uważa Robert Lighthizer z kancelarii Skadden, Arps, Slate, Meagher & Flom. Kraj ten domaga się też zgody WTO na zniesienie ochrony własności intelektualnej w kwestii części oprogramowania komputerowego i do gier, co poruszyło organizacje handlowe, reprezentujące takie firmy, jak Microsoft, Universal Pictures czy Time Warner.

Bloomberg