Prawie o 12 proc. potaniały wczoraj akcje ATM. Po trzech z rzędu spadkowych sesjach papiery teleinformatycznej spółki kosztują ledwie 63,6 zł. Jeszcze w czwartek były wyceniane na ponad 90 zł.
Przyczyna wyprzedaży jest wciąż ta sama. Gracze pozbywają się papierów ATM, bo stracili wiarę, że mPay, spółka pośrednio zależna od giełdowej firmy, odniesie sukces rynkowy. MPay oferuje system płatności mobilnych. Jak na razie z usługi mogą korzystać klienci Polkomtela. Od stycznia dołączą do nich użytkownicy komórek Playa.
Tymczasem na dzisiejszej specjalnej konferencji prasowej czterej operatorzy poinformują o zawiązaniu koalicji, która ma opracować modele wykorzystania aparatu komórkowego do regulowania płatności. Przedstawiciele operatorów sygnalizowali, że interesują ich technologie bezstykowe. Tymczasem system, który mPay wdrożył w Polkomtelu, opiera się na transakcjach zatwierdzanych PIN-em i łączeniu się z bankiem.
- Bardzo cieszymy się, że operatorzy wreszcie połączyli siły, żeby wprowadzić wspólny standard płatności mobilnych - powiedział Sylwester Janik, wiceprezes mPaya. Stanowczo zdementował informacje, że rozwiązanie oferowane przez spółkę nie jest w stanie pracować w technologiach bezstykowych. - Nasz produkt od początku przygotowywany był, żeby wykorzystywać technologie RFID (identyfikacji przy wykorzystaniu fal radiowych - przyp. red.) - oświadczył. - System ma zaimplementowany odpowiedni moduł. Problemem jest jednak brak odpowiednich aparatów telefonicznych - uzupełnił.
Najbardziej zaawansowane prace nad przygotowaniem komórek, które mogą służyć jako czytnik RFID, już od kilku lat prowadzi Nokia. Telefony nie są jednak w sprzedaży.