Wyższe oprocentowanie kredytów hipotecznych w listopadzie boleśnie odczuli właściciele 201,9 tys. domów w USA. Tylu kredytobiorcom groziła wówczas utrata praw własności do nieruchomości. Ich liczba w minionym miesiącu, w porównaniu z tym samym okresem rok wcześniej, zwiększyła się o 68 proc.
Z danych firmy badawczej RealtyTrac Inc wynika jednak, że w stosunku do października 2007 r. takich przypadków było 10 proc. mniej.
W I kwartale przyszłego roku sytuacja ma się pogorszyć. - Nie zdziwiłbym się, gdyby liczba wniosków o odebranie domów wzrosła do 230-250 tysięcy miesięcznie - ostrzega Rick Sharga, wiceprezes RealtyTrac. Według szwajcarskiego banku Credit Suisse, w ostatnim kwartale wzrosło oprocentowanie ryzykownych (subprime) kredytów hipotecznych o wartości 87 mld USD, natomiast w obecnym tzw. resety obejmą kredyty warte 84 mld USD.
Dla rynku nieruchomości rosnąca liczba domów odbieranych dotychczasowym właścicielom oznacza wzrost podaży na rynku wtórnym, co pogłębi i tak już wielkie trudności ze sprzedażą. Żeby zbyć wszystkie wystawione na sprzedaż używane domy (85 proc. całego rynku) potrzeba na to aż jedenaście miesięcy. To najgorszy wynik od ośmiu lat.
W przyszłym roku liczba sprzedanych domów na rynku wtórnym zmniejszy się o 12 proc., prognozuje firma Fannie Mae, największy na rynku amerykańskim kupiec kredytów hipotecznych. Ceny mają spaść 4,5 proc., co obniży możliwości finansowe wielu Amerykanów i zapewne osłabi dynamikę wydatków konsumpcyjnych, a one są kluczowym motorem rozwoju gospodarki.