Zarząd grupy ciepłowniczej Praterm wyraził neutralną opinię o wezwaniu ogłoszonym na wszystkie akcje spółki przez Dalkię Polska. Zauważył, że oferowana cena: 51 zł za walor "w dużym stopniu odzwierciedla wartość spółki, jednak bez uwzględnienia ewentualnego wzrostu związanego z rozwojem na rynku biomasy". Chodzi o produkcję energii ze źródeł odnawialnych.

Czy to oznacza, że prezes spółki Edward Kowalewski, który ma około 4 proc. walorów, sprzeda je? - Jeśli uznam, że Dalkia może kupić ponad 50 proc. papierów Pratermu, to też odpowiem na wezwanie. Decyzję podejmę na początku lutego - mówi prezes Kowalewski. Twierdzi, że nie ma własnej wyceny walorów.

To, że cena wezwania nie uwzględnia działalności na rynku biomasy, widzą też analitycy. - Praterm nie tylko składa deklaracje zwiększenia produkcji energii z biomasy, ale i realizuje konkretne przedsięwzięcia. Już dzierżawi około 1 tys. hektarów, na których uprawia bądź będzie wkrótce uprawiał rośliny energetyczne. Posiada 80 proc. udziałów w firmie Eurobiomass Polska, specjalizującej się w produkcji kotłów ciepłowniczych i ciepłowni opalanych biomasą - mówi Ludomir Zalewski, analityk DM PKO BP. Dodaje, że wpływ działań zarządu na rynku biomasy będzie widoczny w wynikach Pratermu w latach 2010-2011. Z tego powodu trudno wycenić ich wartość.

Do 2013 r. grupa chce przeznaczyć na zwiększenie produkcji energii z biomasy około 100 mln zł. Do tego czasu ma produkować 50-60 tys. ton surowca rocznie. - Biomasę będziemy sprzedawać firmom zewnętrznym lub wykorzystamy w naszych spółkach zależnych. Przykładowo, elektrociepłownia, która powstaje w Lidzbarku Warmińskim, będzie zużywać rocznie 12 tys. ton surowca. Wytworzona z niego energia pozwoli nam uzyskać przychody wynoszące około 6 mln zł rocznie - zapewnia Kowalewski.