by obniżyć punkt odniesienia dla porównań wyników przyszłorocznych. Otwieranie krótkich pozycji w ramach window dressing na ostatniej sesji w roku może zbić roczną stopę zwrotu funduszu nawet o kilka punktów procentowych. Przy zyskach rzędu 40-50 proc. to niewiele.
A jednocześnie jeżeli jest ryzyko, że w kolejnym roku będzie trudniej wypracować podobne
stopy zwrotu, to różnica pomiędzy wynikami w danym roku i w poprzednim może być wyraźnie mniejsza.
Dilerom walutowym window dresssing
do premii nie jest potrzebny
Bonusy przyznawane dilerom, działającym na rynku finansowym i kapitałowym w Polsce, to dziś standard, zwłaszcza w średnich i dużych bankach. Podstawą ich naliczania jest przekroczenie budżetu, czyli wypracowanie zysków powyżej określonego przez pracodawcę pułapu. Szczegółowych sposobów ustalania nagród jest wiele. Teoretycznie mogą być wypłacane w układzie miesięcznym, kwartalnym, półrocznym i rocznym. Większość pracodawców przyjęła jednak formułę, że dilerzy otrzymują jednorazową wypłatę roczną za wyniki osiągnięte w danym roku kalendarzowym jako wielokrotność miesięcznej pensji.
- W dobrych instytucjach premia równa jest co najmniej sześciokrotności miesięcznego wynagrodzenia. Oczywiście mniejsze firmy płacą zdecydowanie mniej, o ile w ogóle płacą. Z kolei najlepsi w Polsce mogą dostawać nawet dwudziesto, trzydziestokrotność otrzymywanej pensji - informuje diler walutowy jednego z największych banków z udziałem kapitału zagranicznego. Dodaje, że w dużych instytucjach minimalna pensja to 10 tys. zł. Oznacza to, że bonus może wynieść 60 tys. zł i więcej.
Szef zespołu dilerów w jednym z oddziałów zagranicznego banku dostaje miesięcznie jeszcze więcej, bo 25 tys. zł. Tym samym jego premia jest zdecydowanie wyższa. To jednak niewiele w stosunku do tego, co można osiągnąć w Wielkiej Brytanii. - W Londynie duże banki inwestycyjne płacą miesięcznie średnio około 10 tys. funtów. Z kolei roczna premia może sięgnąć nawet 2 mln funtów - mówi krótko diler rynku instrumentów dłużnych. Zaznacza, że ze względu na sposób ustalania premii (najczęściej jako procent od uzyskanych zysków) górna granica jest trudna do ustalenia, bo zależy wyłącznie od tego, jak duży zarobek wygeneruje pracownik banku.
I algorytm, i uznanie prezesa
Bonusy za dany rok kalendarzowy wypłacane są w różnych miesiącach. Jedni dostają je stosunkowo szybko, bo w styczniu lub lutym, inni dopiero w czerwcu. Sposób i wysokość naliczania bonusów jest coraz częściej regulowany w umowach o pracę. Do rzadkości należą sytuacje, w których banki przyznają jedynie premię uznaniową. Ten sposób wynagradzania jest niechętnie widziany wśród dilerów, gdyż uzależnia przyznanie nagrody od bliżej nieokreślonych kryteriów i woli zwierzchnika.
Z tego powodu, zwłaszcza wśród osób zmieniających pracę, przyjęło się, że przy ustalaniu warunków zatrudnienia jednym z podstawowym elementów negocjacji między pracownikiem a pracodawcą jest szczegółowe określenie i zapisanie warunków (algorytmu), na jakich będzie wypłacany bonus. W ostatnich latach ten element płacy staje się coraz ważniejszy nie tylko dla pracowników, ale i pracodawców. Obie strony częściej zdają sobie sprawę, że dobrze opracowany system premiowania motywuje i przynosi wymierne korzyści finansowe zarówno dilerom, jak i firmie. Dziś tylko niektóre małe, krajowe instytucje utrzymują wyłącznie miesięczne wynagrodzenie.
Krajowi dilerzy są podzieleni w ocenach
dotyczących wpływu dekoniunktury na rynkach kapitałowych, mającej miejsce w ostatnich miesiącach, na wysokość ich bonusów. Jedni uważają, że spowoduje ona osiągnięcie gorszych wyników niż w 2006 r., a tym samym obniży wysokość nagród rocznych. Inni przekonują, że nie ma większego znaczenia, gdyż w Polsce systematycznie rosną płace i pracodawcy, aby zatrzymać dilerów, muszą ich bardziej motywować niż rok temu. To z kolei oznacza, że bonusy będą na podobnym poziomie lub wyższe od wypłacanych rok wcześniej.
Premie w domach maklerskich są zróżnicowane
i wciąż bardzo zależą od wyników
Zdecydowanie mniejsze bonusy niż zarządzający czy dilerzy w bankach otrzymują pracownicy biur i domów maklerskich. Wielu maklerów, zwłaszcza z polskich spółek, otrzymuje jedynie premię roczną uzależnioną od wyników wypracowanych przez poszczególne osoby, zespoły lub całą firmę. Jeśli nagroda wypłacana jest od zysków wygenerowanych przez brokera, to pracownicy dostają ją dopiero po zatwierdzeniu sprawozdania finansowego przez walne zgromadzeniWówczas pieniądze najczęściej otrzymują późną wiosną.
Wysokość premii jest bardzo zróżnicowana. Może wahać się od kilkunastu procent rocznego wynagrodzenia do nawet kilkuset procent.
Pracownicy punktów obsługi klienta w jednym z większych biur maklerskich w Polsce
otrzymają bonus w wysokości rocznych pensji. Dziś pracujący tam makler zarabia średnio 5 tys. zł miesięcznie. Oznacza to, że dostanie około 60 tys. zł dodatkowego wynagrodzenia. Są jednak i tacy, którzy otrzymają więcej. - U nas makler obsługujący klientów instytucjonalnych np.
OFE, zarabia miesięcznie około 10 tys. zł. Za wyniki wypracowane w 2007 r. dostanie średnio jednorazowy bonus w wysokości 120 tys. zł - informuje dyrektor działu sprzedaży dużego domu maklerskiego.
Nieliczni maklerzy, animatorzy i dilerzy zatrudnieni w domu maklerskim, którzy mają bezpośredni wpływ na generowane przez firmę zyski (poprzez indywidualną obsługę klientów lub obracanie papierami wartościowymi na rachunek brokera), bonusy otrzymują częściej niż raz do roku. W zależności od osiąganych wyników oraz zapisów umownych są wypłacane co kwartał lub nawet co miesiąc. W małych, krajowych domach maklerskich premie wynoszą nie więcej niż 20 proc. miesięcznej pensji.
Zdecydowanie najlepiej zarabiają maklerzy
zagranicznych instytucji. - Generalna zasada
jest taka, że im ktoś generuje większy dochód, tym ma większy bonus. Dla nas nie ma znaczenia zajmowane stanowisko czy posiadane doświadczenie - mówi kierownik jednego z departamentów zagranicznego domu maklerskiego, działającego na GPW. Dodaje, że niektórzy mogą zatrzymać dla siebie nawet do 30 proc. wygenerowanego zysku.
Różne sposoby nagradzania
Sposoby wypłacania "nadzwyczajnych" wynagrodzeń w firmach różnią się. Zdarza się, że wszyscy pracownicy dostają nagrodę roczną, ale powiązaną z wypracowywanym zyskiem przez spółkę. Tak jest od tego roku w KGHM, w poprzednich latach słynącym z konfliktów co do wysokości nagrody rocznej. Do 2007 r. wysokość puli pieniędzy na nagrody roczne była ustalana jako odsetek środków z funduszu wynagrodzeń. Zgodnie z obecnym systemem, im więcej firma zarobi, tym więcej pieniędzy trafi do pracowników. Można powiedzieć, że Mikołaj Finansowy przychodzi do pracowników KGHM trzy razy, bo wypłata nagrody rocznej składa się właśnie z trzech rat. Zasada jest taka, że wysokość pierwszej raty (wypłacanej po ogłoszeniu wyników za półrocze) i drugiej (po trzecim kwartale) ustalana jest w oparciu o prognozowany
wynik. Największa, trzecia rata trafi do pracowników po zatwierdzeniu sprawozdania finansowego przez walne zgromadzenie. Wypłacone w tym roku dwie raty w przeliczeniu na jednego pracownika to 7 tys. zł brutto i jest to - jak mówi rzecznik KGHM Radosław Poraj-Różecki - kwota zbliżona do średniej tegorocznej pensji w KGHM (około 7 tys. brutto).
W niektórych firmach nagrody czy premie roczne są przyznawane uznaniowo. Zdarza się bowiem tak, jak w jednej z większych firm informatycznych, że członkowie zarządu czy dyrektorzy dysponują budżetem, z którego mogą przyznawać wybranym pracownikom tego rodzaju gratyfikacje według subiektywnej oceny ich osiągnięć.Zdarza się również, że menedżerowie są w nagradzani za osiągnięcie określonych celów. Tak jest na przykład w Pekao. Menedżerowie otrzymują premie za wykonanie planu rocznego, które wypłacane są wiosną następnego roku. Są one indywidualnie negocjowane. Z kolei w KGHM menedżerowie pracujący według umów kontraktowych mają prawo do premii rocznej, której wysokość maksymalnie może sięgnąć 50 proc. rocznego stałego wynagrodzenia. Procent ten ustala, po zapoznaniu się z wynikami rocznymi, rada nadzorcza spółki. Co miesiąc menedżerowie ci otrzymują wynagrodzenie składające się z części stałej i ruchomej, czyli premii, której udział w miesięcznym wynagrodzeniu może sięgnąć 40 proc. Może być i tak, że osiągnięcia osób na kierowniczych stanowiskach są punktowane. W PKN Orlen z myślą o menedżerach funkcjonuje od 2005 r. program nagradzania za zrealizowane cele, które są wyznaczane na początku każdego roku, a za ich wykonanie są przyznawane punkty. Po zatwierdzeniu sprawozdania finansowego przez walne zgromadzenie jest wyceniana wartość jednego punktu i wypłacana premia. Aby ją otrzymać, menedżerowie muszą zebrać minimum 80 punktów. Maksymalnie mogą zebrać 120 punktów. Z kolei w Polskim Górnictwie Naftowym i Gazownictwie członkowie zarządu, dyrektorzy i kierownicy nie dostają żadnych nagród rocznych. Natomiast bonus w postaci wynagrodzenia w wysokości od 1,5 tys. zł do 3 tys. zł brutto otrzymują pracownicy merytoryczni (specjaliści, którzy nie pełnią funkcji kierowniczych).