Z nieoficjalnych informacji „Parkietu” wynika, że wierzyciele PKM Duda sprzeciwiają się redukcji zadłużenia spółki. Banki są skłonne zgodzić się na rozłożenie płatności na raty. W grę wchodzi też konwersja części wierzytelności na akcje. Wczoraj nie udało nam się uzyskać komentarza przedstawicieli giełdowej firmy. Spółka podejmuje też inne działania. W czwartek zależny Makton poinformował o zbyciu zorganizowanej części przedsiębiorstwa ZM Paruzel.
[srodtytul]Szczęśliwy wzrost kursu?[/srodtytul]
Głównymi akcjonariuszami spółki jest rodzina Dudów, która ma około 15,7 proc. walorów. Konwersja części zadłużenia na akcje mogłaby poskutkować utratą przez nich kontroli nad firmą. Rodzinie w ostatnich tygodniach sprzyjają zwyżki kursu. Od tegorocznego minimum (0,49 zł na zamknięciu 5 marca) papiery podrożały o 87,8 proc. Inwestorom nie przeszkadza niepewna przyszłość firmy. Uwagę na to zwrócił audytor, który w opinii dotyczącej raportu rocznego podkreślił, że przy braku porozumienia z bankami zarząd będzie musiał złożyć wniosek o ogłoszenie upadłości.
[srodtytul]Przeważyły opcje[/srodtytul]
Problemy PKM Duda rozpoczęły się w połowie lutego, gdy firma poinformowała, że posiada instrumenty pochodne (strata z tytułu ich ujemnej wyceny sięgnęła w 2008 r. 34,2 mln zł). Na rynku pojawiły się głosy, że zarząd podjął zbyt duże ryzyko przy zawieraniu umów. Kontrakty wciąż są analizowane przez zatrudnione przez nadzór podmioty zewnętrzne. Nie tylko opcje wpędziły Dudę w kłopoty. Firma w ostatnich latach dużo inwestowała. W efekcie niebezpiecznie wzrosło jej zadłużenie odsetkowe (na koniec 2008 r. przekroczyło 450 mln zł).