My jesteśmy proste wiejskie chłopaki od robienia tradycyjnej bankowości – mówi Brunon Bartkiewicz, prezes ING Banku Śląskiego (ING BSK). Jego zdaniem, właśnie dzięki temu, że polskie banki miały tradycyjny model działania, uniknęły kłopotów, które dotknęły zachodnie instytucje. Bartkiewicz krytykuje przy tym prezesów banków, którzy snują czarne wizje rozwoju sytuacji sektora i mówią o nadchodzącym bankowym tsunami. – Dzisiaj łatwo i bezpiecznie jest mówić, że jest źle. Tylko po co zrzędzić? Niech każdy robi swoje – mówi szef ING BSK. – Zauważyliśmy na przykład, że tempo otwierania nowych rachunków jest mniejsze niż w ubiegłym roku, ale z pewnością nie można powiedzieć, że rynek bankowy zamarł – dodaje.
[srodtytul]Pozytywne zaskoczenie[/srodtytul]
Instytucja kierowana przez Bartkiewicza zaprezentowała wczoraj wynik znacznie lepszy od przewidywań analityków. W I kwartale br. ING BSK zarobił na czysto 80,8 mln zł, podczas gdy średnia prognoz wynosiła 54 mln zł. Dla porównania, w I kwartale ubiegłego roku zysk banku wynosił 174 mln zł. – I kwartał tego roku był niezły – uważa jednak Bartkiewicz.
Zapewnia, że wynik jest dobry, ale został obciążony 113 mln zł z tytułu opcji walutowych (wycena instrumentów 68 mln zł i rezerwy 45 mln zł). Rezultaty banku obciążyło 20 mln zł z tytułu wyceny euroobligacji. Potwierdziły się więc szacunki „Parkietu”. Przypomnijmy, że już w kwietniu pisaliśmy o tym, jakie straty z tego tytułu zanotuje ING BSK. Bartkiewicz zapewnia, że apogeum problemu opcji walutowych jego bank ma już za sobą.
ING BSK zaskoczył też ekspertów wysokim wynikiem odsetkowym, który wyniósł 310 mln zł, podczas gdy rok temu było to 263 mln zł, a analitycy spodziewali się w tej kategorii 279 mln zł. Z kolei wynik z prowizji wyniósł 204 mln zł i był na podobnym poziomie jak rok wcześniej. Bank aktywnie rozwijał akcję kredytową. W I kwartale saldo pożyczek dla klientów detalicznych zwiększyło się do 7,9 mld zł, z 7,2 mld zł. Natomiast kredyty dla przedsiębiorstw zwiększyły się do 17,7 mld zł, z 17,1 mld zł. Wskaźnik kredytów do depozytów zwiększył się w omawianym okresie do 63 proc., z 55 proc. – Nadal ING BSK ma ten wskaźnik najniższy spośród banków, którymi się zajmuję i dysponuje dużym zapasem płynności, co pozwala mu nie walczyć bardzo agresywnie o depozyty – ocenia Marta Jeżewska, analityk Domu Inwestycyjnego BRE Banku.