Dużo szybciej niż składki rosły w tym roku odszkodowania, mniejsza baza aktywów wpłynęła na niższy wynik z działalności lokacyjnej, mniejszy wpływ na wynik miała konwersja w grupowych ubezpieczeniach na życie – powiedział Andrzej Klesyk, prezes PZU. Konwersja polis życiowych pozwala firmie na rozwiązywanie części rezerw, co podwyższa wynik. Prezes dodał, że spółka oferująca ubezpieczenia życiowe jest rentowna, a majątkowe – „jest pod wodą”.
[srodtytul]Blisko połowa zyskuna dywidendę[/srodtytul]
W 2009 roku grupa PZU zarobiła 3,8 mld zł. Tego wyniku na pewno nie uda się powtórzyć w tym roku – mieliśmy o ok. 750 mln zł mniejsze przychody z naszej działalności lokacyjnej, o 500 mln zł mniejszy będzie pozytywny wpływ na wynik związany z konwersją polis na życie – wylicza Andrzej Klesyk. – Do tego dochodzą wyższe odszkodowania ze względu na dwie fale powodziowe i bardzo trudną zimę. Szacujemy je na około 400 mln zł. A?trzeba dodać inne koszty związane z likwidacją powodziowych szkód.
Według obliczeń Klesyka zysk brutto za 2010 rok będzie niższy o 1,7 mld zł od tego z 2009 roku, który wyniósł 4,56 mld zł. – Grupa PZU powinna zarobić w tym roku 2,4 mld zł – szacuje Tomasz Bursa, analityk Ipopema Securities.
Niemal połowa zysku PZU może trafić do portfeli akcjonariuszy. Prezes Klesyk powiedział, że spółka wypłaci dywidendę, której wysokość będzie się mieścić w ustalonym wcześniej przedziale 25–45 proc. zysku. – Jeśli PZU nie przeprowadzi akwizycji, dywidenda z zysku za 2010 rok może być bliżej górnej granicy ustalonych wcześniej widełek – powiedział Andrzej Klesyk.