Chłodnym okiem
Niedługo minie 10 lat od chwili, gdy każdy mógł rozpocząć działalność gospodarczą, wnosząc jedynie opłatę skarbową. Eksplozja przedsiębiorczości okazała się jedną z kluczowych przyczyn wzrostu gospodarczego Polski i ujawniła w wielu talent do prowadzenia interesów.Złośliwi mówią, że pierwszy milion dolarów trzeba ukraść, a następne przyjdą już same. Polskie doświadczenia pokazują, że również dzięki uczciwej pracy i właściwej strategii można dojść do dużych pieniędzy. Nie brak przykładów dużych przedsiębiorstw, zajmujących wysokie pozycje na listach rankingowych największych firm i notowanych na GPW, które powstały na fali eksplozji prywatnej przedsiębiorczości sprzed dziesięciu lat.Spośród tych, którzy rozpoczynali od sprzedaży na ulicach polskich miast z łóżek polowych, tylko nieliczni stali się biznesmenami z prawdziwego zdarzenia. Taki sposób rozpoczynania działalności gospodarczej nie jest czymś wyjątkowym. W Stanach Zjednoczonych można spotkać poważnych przedsiębiorców, którzy rozpoczynali karierę od sprzedaży na ulicy.Dzięki korzystnemu położeniu geograficznemu, różnicom cen, a także dzięki dużej elastyczności drobnych prywatnych przedsiębiorców, w Polsce rozkwitł handel targowiskowy. Wspomaga on handel przygraniczny, którego roczne obroty szacowane są na kilka miliardów dolarów.Prowadzenie straganu na polskim targowisku nastawionym na obsługę handlu przygranicznego może być porównane do przedszkola biznesu. Pojawiają się w nim takie jego elementy, jak wybór dostawcy, wybór asortymentu odpowiadającego gustom nabywców, elastyczne dopasowywanie podaży do zmieniającego się popytu, konkurowanie ceną, nawiązywanie trwałych związków z dostawcami i odbiorcami. Dla rozwijania umiejętności handlowych niewielkie znaczenie ma działanie na granicy prawa lub poza nim.O ile uczestnicy handlu przygranicznego wykazują się niemałymi talentami w prowadzeniu interesów, o tyle demonstrują brak wyobraźni w przyjmowanych strategiach długookresowych. Okazuje się mianowicie, że tylko nieliczni z nich poważnie liczą się z nieuniknionym zanikiem handlu przygranicznego w nieokreślonej, lecz chyba niedalekiej przyszłości i inwestują w innego rodzaju działalność gospodarczą. Jak pokazują badania ankietowe, zdecydowana większość handlarzy nie ma alternatywnych źródeł utrzymania. Co gorsza, niemałe pieniądze stanowiące czysty zysk z działalności były w większości kierowane na konsumpcję, nie na inwestycje.W ustabilizowanych gospodarkach zachodnich przedsiębiorcy o dochodach porównywalnych do dochodów z targowisk żyją znacznie skromniej, zdecydowanie bardziej intensywnie inwestując. Dochodzenie do dużych pieniędzy odbywa się dość wolno, gdyż mniej jest miejsca na rynku.Tymczasem wielu polskich przedsiębiorców z targowisk doszło dość szybko do dużych pieniędzy i wydawało im się, że już zawsze tak będzie. Z tego też powodu, przy pojawiających się od czasu do czasu trudnościach, takich jak obostrzenie kontroli na granicach, organizowane były głośne akcje protestacyjne. Odejście z rynku polskiego handlu targowiskowego Rosjan spowodowało dramatyczne zmniejszenie obrotów i zysków. Przed kilkoma setkami tysięcy osób żyjących z handlu przygranicznego stanął dylemat - co dalej. Czy handel na targowiskach odrodzi się, czy nie? Jeżeli nie odrodzi się, to trzeba będzie żyć początkowo z kapitału obrotowego, później z oszczędności, a następnie zacząć sprzedawać najmniej potrzebne sprzęty. Jeżeli handel ten odrodzi się, to na jak długo? Moment zaprzestania działalności odsunie się w najlepszym przypadku tylko o kilka lat.Tylko najbardziej dojrzali absolwenci przedszkola biznesu dadzą sobie radę. Los pozostałych pozostaje niepewny.
BOHDAN WYŻNIKIEWICZ
Instytut Badań nad Gospodarką Rynkową