Korygować czy raczej nie?

Prezes NBP jest zdania, że należy zredukować prognozowany przez RPP wzrost gospodarczy w 1999 r. Członek Rady Grzegorz Wójtowicz sądzi, że nie jest to konieczne.W wywiadzie dla "Warsaw Business Journal" Hanna Gronkiewicz-Waltz stwierdziła, że znaleźliśmy się w takim punkcie cyklu gospodarczego, który uzasadnia obniżkę stóp procentowych. Takiej decyzji spodziewa się rynek już od dłuższego czasu. Uważa się, że Rada Polityki Pieniężnej zredukuje stopy o ok. 2 punkty procentowe. Stopa interwencyjna - decydująca o minimalnym oprocentowaniu na rynku międzybankowym, wynosi obecnie 17%, ustalająca zaś oprocentowanie maksymalne stopa lombardowa - 22%.Czwartkowe obniżenie stóp procentowych przez banki centralne 11 krajów Europy Zachodniej wywołało kolejną falę spekulacji. Podkreśla się m.in., że decyzja ta pomoże polskiemu eksportowi - a sytuacja na rachunku bieżącym, zwłaszcza wysoki deficyt płatności towarowych, była uznawana za główny powód odłożenia obniżki stóp, która miała nastąpić w listopadzie. Uznano nawet, że prognozy będą na tyle optymistyczne, iż RPP zdecyduje się na obniżkę głębszą, niż się wszyscy spodziewają.Prezes NBP jest również zdania, że przewidywany przez RPP na przyszły rok wzrost gospodarczy: - 5,4% - powinien być zrewidowany w dół. - Generalnie zakładam, że produkt krajowy brutto wzrośnie o ok. 5%, ale nie mogę powiedzieć, czy będzie to 4,8% czy 5,2% - stwierdziła. - Mówiąc pół żartem, pół serio, w polityce gospodarczej jest ostatnio za dużo rewizji, za mało decyzji - powiedział PARKIETOWI Grzegorz Wójtowicz. Jego zdaniem, nie należy przeceniać wpływu ciemnych stron przyszłości, są bowiem i jasne. Na wzrost gospodarczy ma wpływ szerokie spektrum czynników. - Wyniesie on nie mniej niż 5% - uważa członek RPP.

P.S.