Prognoza na 1999 r.
- W 1999 roku będziemy świadkami licznych fuzji i przejęć przedsiębiorstw. Będą też bankructwa. Trzeba się spodziewać wielu zmian w zarządach firm. Starych szefów działających w oparciu o układy, zastępować będą młodsi, lepiej wykształceni - powiedział w środę Jan Szomburg, prezes Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową.Jego zdaniem nowy rok będzie wielkim egzaminem dla firm. Skończył się bowiem trwający od pierwszego kwartału 1992 r. kilkuletni okres prosperity przedsiębiorstw, które sprzedawały za granicą wiele towarów wykorzystując przewagi komparatywne polskiej gospodarki - wygrywały z konkurencją, gdyż oferowały produkty pracochłonne, mało zaawansowane technologicznie. Polski przemysł znów staje przed koniecznością przyswojenia nowoczesnych technik produkcji.IBnGR przewiduje, że będą takie dziedziny, w których w 1999 r. zwiększą się obroty (przede wszystkim w sektorach usług finansowych, informatycznych i telekomunikacyjnych). W kilku przemysłach, dziś jeszcze ekspansywnych, dojdzie do stagnacji (np. w produkcji mebli i żywności). Recesji nie będzie (PKB wzrośnie o około 4,8%), jednak niektóre firmy będą musiały zwolnić wielu pracowników. W całej gospodarce wzrosną różnice płacowe.Pogłębią się także dysproporcje ekonomiczne między poszczególnymi regionami kraju. Na spadku handlu przygranicznego (w 1998 r. o około 50%) mocno ucierpi Ściana Wschodnia.Lepsze proporcjeW 1999 r. wzrost gospodarczy będzie wolniejszy niż w poprzednich latach, ale bardziej zrównoważony. Zmaleje różnica między tempem wzrostu popytu, a dynamiką PKB. Nadal kilkunastoprocentowe będzie tempo wzrostu inwestycji.Zdaniem analityków z IBnGR, średnioroczna inflacja w 1999 r. wyniesie 7,4% (rząd przyjął, że 8,5%). - Ograniczanie tempa wzrostu cen nie będzie jednak tak łatwe jak w 1998 r., kiedy to rządowi sprzyjało kilka czynników: światowy spadek cen surowców, procesy deflacyjne w wielu krajach oraz skierowanie na rynek krajowy tanich towarów, których nie udało się sprzedać w ogarniętej kryzysem Rosji - powiedział w środę Bohdan Wyżnikiewicz.IBnGR spodziewa się, że deficyty handlu zagranicznego i obrotów bieżących bilansu płatniczego, będą w 1999 r. poważniejsze niż w 1998 r. Nie obawia się jednak, że dojdzie do kryzysu walutowego. Gwarancjami bezpieczeństwa mają być: ciągle duży napływ bezpośrednich inwestycji zagranicznych i zapowiadane przez Radę Polityki Pieniężnej upłynnianie kursu złotego.- Przypuszczam, że w najbliższych latach przytrafi nam się jakiś kryzys walutowo-płatniczy. Będzie on jednak ściśle związany z naszym włączaniem się do Unii Europejskiej. Dojdzie do niego, gdy okaże się na przykład, że nie jesteśmy w stanie w ciągu dwóch lat przejść od deficytu budżetowego do nadwyżki dochodów nad wydatkami - oświadczył Jan Szomburg.Dylematy prywatyzacjiPrezes IBnGR jest niezadowolony z tempa prywatyzacji. Jego zdaniem, problemy ze sprzedażą Zespołu Elektrowni Pątnów-Adamów-Konin, Huty Sendzimira i Rafinerii Gdańskiej świadczą o niesprawności rządu. Eksperci IBnGR przypuszczają, że w 1999 r. Ministerstwo Skarbu Państwa znajdzie się w wyjątkowo trudnym położeniu. Będzie poddawane politycznym naciskom, by wstrzymywać transakcje prywatyzacyjne. Pretekstem będą "kryzysowe", mniej atrakcyjne oferty kupna składane przez inwestorów zagranicznych.- Wspaniałą okazją do przeprowadzania reform instytucjonalnych i do śmiałej prywatyzacji były lata 1994-97, kiedy mieliśmy wysoką, naturalną dynamikę gospodarczą. Rządząca wówczas koalicja zmarnowała tę szansę. Reformy są niezbędne teraz i trzeba je robić w gorszych warunkach - powiedział Jan Szomburg.
JACEK BRZESKI