Spora przecena połączona z wyraźnym spadkiem obrotów zapewne spełniła znaczną część oczekiwań na korektę - jeśli to naprawdę ona, to ciekawe, czy jedna taka sesja wystarczy po tegorocznym "wyścigu zbrojeń"? Notowania ciągłe miały mało optymistyczny przebieg - a więc może to wszystko nie jest aż takie proste? Spotkałem się z poglądem, że ostatnia minihossa może być tłumaczona tzw. dyskontowaniem przez rynek przyszłości. Jeśli tak jest, to wydaje mi się, że byłoby to zdecydowanie przedwczesne, stosunkowo zbyt wiele kursów wyraźnie oderwało się od mało budujących "fundamentów" poszczególnych spółek... Tego typu wątpliwości można zresztą mieć w odniesieniu nie tylko do naszego rynku akcji. Ale odważni zarabiają nadal - wczoraj byli nimi (o ile byli tacy?) nabywcy Universalu podczas fixingu, jeżeli sprzedali te akcje podczas notowań ciągłych: można było nawet "przyciąć kilkanaście procent". Jakoś z reguły po ogromnym, jednorazowym spadku cena zwykła się odbijać w górę (podobnie bywa w sekwencji odwrotnej), co na WGPW pozwala od dawna używać i takiej właśnie, superszybkiej strategii (z zasady po zdjęciu widełek). Przy okazji wczorajszego "splitu ceny" akcji tzw. Cesarza (w trakcie abdykacji): już w kilku miejscach w prasie pojawiły się wyrazy troski i współczucia dla inwestorów, którzy wskutek piątkowej decyzji Komisji mogą zostać z tymi akcjami, ponosząc straty, etc. Czyżby mało było w ubiegłym roku artykułów o tej spółce, żeby ktoś mógł twierdzić, że nie wiedział, co kupuje (lub ma)? Zresztą niewiedza kosztuje... Ale i tak przypuszczam, że właśnie dlatego, że z tą firmą było tak, jak było, niejeden z inwestorów te akcje lubił, prawda? Papier "podwyższonego ryzyka" - świadomego! To czego tu - i komu - współczuć? Bez przesady. Zresztą walory nadal są notowane...
.