Reklama

Ożywianie

Aktualizacja: 05.02.2017 21:12 Publikacja: 23.01.1999 09:54

Makrotydzień

Rada Polityki Pieniężnej obniżyła stopy procentowe: lombardową z 20% do 15%, redyskontową z 18,25% do 15,5%, a rynkową z 15,5% do 13%. Prezes NBP, Hanna Gronkiewicz Waltz, argumentowała, że taka obniżka była możliwa dzięki spadkowi stopy inflacji poniżej planowanego poziomu. Zdaniem szefowej banku centalnego, zdecydowana redukcja stóp powinna także pomóc w ożywieniu stygnącej gospodarki. Według wiceministra finansów, Jarosława Bauca, przy tym ogniu będzie można upiec jeszcze jedną pieczeń. Niższe stopy powinny zmniejszyć popyt zagranicznych inwestorów portfelowych na papiery skarbowe, a więc presję na aprecjację złotego. Jeśli zaś złoty przestanie się umacniać, efektywność eksportu przestanie spadać.

Ostra obniżka stóp NBP zaskoczyła wszystkich - nawet tych analityków i komentatorów, którzy krytykowali poprzednie decyzje RPP jako zbyt powściągliwe. Jasne, że umożliwiła to niska inflacja. Z drugiej strony taka redukcja powinna wpłynąć na dalsze zmniejszenie oczekiwań inflacyjnych. Ale to nie był cel najważniejszy. Elity ekonomiczne wyraźnie obawiają się recesji. Kolejne załamanie, tym razem w Brazylii, pobudziło niewątpliwie wyobraźnię członków RPP.

Deficyt handlowy w ubiegłym roku wyniósł 13 mld USD, wobec 11,3 mld USD w 1997 r. Deficyt płatniczy obrotów bieżących szacuje się na 6,2 mld USD. Stanowi to 4,2% PKB, a więc poniżej granicy uznanej za niebezpieczną (6-7%). Stosunkowo niewielki deficyt obrotów bieżących wynika z dość dużych zagranicznych inwestycji bezpośrednich. Według wstępnych szacunków NBP, wyniosły one w ubiegłym roku 5,5 mld USD, a według PAIZ - ok. 7,5 mld USD. Tym razem eksport bazarowy nie poprawił wyników obrotów bieżących w znaczącym stopniu (0,5 mld USD).

Ostra obniżka stóp NBP zaskoczyła wszystkich - nawet tych analityków i komentatorów, którzy krytykowali poprzednie decyzje RPP jako zbyt powściągliwe. Jasne, że umożliwiła to niska inflacja. Z drugiej strony taka redukcja powinna wpłynąć na dalsze zmniejszenie oczekiwań inflacyjnych. Ale to nie był cel najważniejszy. Elity ekonomiczne wyraźnie obawiają się recesji. Kolejne załamanie, tym razem w Brazylii, pobudziło niewątpliwie wyobraźnię członków RPP.

Reklama
Reklama

"Tajny" raport Balcerowicza, napisany z myślą o koalicjantach z AWS, a opublikowany przez "Gazetę Wyborczą", pokazuje zagrożenia polskiej gospodarki - zewnętrzne i wewnętrzne. Zwraca uwagę na falę kryzysów, która przetacza się przez świat, wpływając na redukcję globalnego popytu, co prowadzi do zahamowania tempa wzrostu. Jednak - zdaniem Balcerowicza - w Polsce nie brakuje wewnętrznych powodów do osłabienia rozwoju. Są to: opóźnienia w restrukturyzacji newralgicznych sektorów (górnictwo węgla kamiennego, przemysł zbrojeniowy, PKP), zatrzymanie prywatyzacji. Przypomnijmy: w ubiegłym roku zamiast 50 spółek sprywatyzowano 15.

Ton raportu wicepremiera budzi zdziwienie. Powstaje wątpliwość, czy Leszek Balcerowicz odpowiada tylko za budżet, czy za całą gospodarkę. W przekonaniu opinii publicznej wicepremier i minister finansów kieruje gospodarką i przemianami, jakie się w niej dokonują. Nie ucieknie więc od odpowiedzialności za złą restrukturyzację i zaniechaną prywatyzację. Ograniczanie roli wicepremiera do wpływania na losy budżetu wydaje się przesadnym zawężeniem kompetencji, nie odpowiadającym stanowisku.

MAŁGORZATA POKOJSKA

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama