Przebieg czwartkowej sesji można skomentować tylko w jeden sposób: odbyła się. Odchylenie snuło się w przedziale 2,30%-3,10%.
Rynek złotego otworzył się przy odchyleniu na poziomie 3,22%/2,98%. Nasza waluta po dość słabych prognozach gospodarczych na ten rok wyraźnie słabnie. Jak dotąd poziom odchylenia 2,00% oferuje silne wsparcie, od którego złoty już kilkakrotnie się odbił. Do najbliższego posiedzenia Rady Polityki Pieniężnej notowania naszej waluty nie powinny ulegać gwałtownym wahaniom. Najbardziej prawdopodobnym scenariuszem jest powolne osuwanie się złotego w kierunku parytetu. Kurs dolara do złotego poruszał się w ciągu dnia w przedziale 3,7260-3,7650. Narodowy Bank Polski wyznaczył średni fixing dla dolara amerykańskiego na 3,7570, a dla euro na 4,2515, co oznacza średnie odchylenie na poziomie 2,48%. W efekcie złoty osłabł w porównaniu ze środowym zamknięciem o 0,6%.Rynek międzynarodowy również nie dostarczył inwestorom w czwartek wielu emocji. Kurs euro do dolara wzrósł rano z 1,1268 do 1,1355 w ciągu dnia. Europejskiej walucie pomogły słabsze notowania "zielonego" do jena. Przedział 1,1280-1,1350 oglądamy ostatnio do znudzenia. Niestety, inwestorzy, którzy liczyli, że dane o sprzedaży detalicznej w Stanach Zjednoczonych za styczeń wyrwą kurs z tego magicznego kręgu, srogo się zawiedli. Podane dane okazały się zgodne z oczekiwaniami (przyrost o 0,20%) i nie wywołały większych zmian cen na rynku. Dolar do jena po spadku poniżej linii 114,00 w nocy z środy na czwartek (który wywołany został zamykaniem długich dolarowych pozycji przed czwartkowym świętem w Japonii oraz piątkowym posiedzeniem władz japońskiego banku centralnego) zdołał się umocnić do poziomu 114,36 pod koniec sesji europejskiej. Nastroje na rynku międzynarodowym nadal pozostają prodolarowe. Głównym powodem dobrych notowań amerykańskiej waluty jest kondycja gospodarki USA oraz spodziewane obniżki stóp procentowych zarówno w Europie, jak i w Japonii.
JACEK JURCZYŃSKI
BRE Bank SA