Dobrych rad MFW najlepiej nie słuchać

Różne zalecenia Międzynarodowego Funduszu Walutowego, a także całokształt jego działalności, krytykowało już wielu ekonomistów. To, co Fundusz proponuje Polsce, może negatywnie ocenić nawet laik. Ewidentne jest bowiem, że - zwiększając fiskalizm - sugerowane rozwiązania doprowadzą do wykonywania przez banki czynności, do których nie są one powołane. Pobieranie podatku od odsetek w tych instytucjach będzie się bowiem ewidentnie wiązało z koniecznością przygotowywania dla urzędów skarbowych osobnych statystyk. Byłoby to przy okazji niezgodne z dotychczas przyjętymi zasadami zachowania tajemnicy bankowej. Pomysł ustalenia progu opodatkowania dla jednego, wybranego rachunku z opodatkowaniem odsetek z pozostałych jest na tyle paranoiczny, że zauważył to nawet sam Fundusz.O "sufitowości" zaleceń MFW może świadczyć wniosek na temat depozytów: bankom nie opłaca się zwiększanie ich atrakcyjności, bowiem odsetki nie są opodatkowane. Pomijając fakt, że wprowadzenie 10-proc. podatku spowodowałoby konieczność podwyższenia odsetek o maksimum 1,5 pkt. proc., atrakcyjność lokat nie jest sprawą aż tak łatwą. Po pierwsze, zdobywanie oszczędności ludności jest dla większości banków koniecznością. Aby pokonać - a przynajmniej przebić - konkurencję, muszą proponować atrakcyjniejsze warunki. Najlepszym agrumentem byłoby wyższe oprocentowanie - ale na to mogą sobie pozwolić - a i to nie bez granic - zwolnieni z rezerwy obowiązkowej. Sami bankowcy mówią oficjalnie, że obniżenie stóp rezerw umożliwiłoby m.in. podwyższenie oprocentowania lokat. Ich opodatkowanie natomiast wymusiłoby to - ze szkodą najpierw dla banków, a później dla ich klientów. Propozycje specjalistów z MFW, delikatnie mówiąc, obnażają ich nieznajomość polskich realiów.

PRZEMYSŁAW SZUBAŃSKI