PKO BP - rządowa skarbonka
Strata, choć tylko w sensie księgowym, uniemożliwia PKO BP zwiększenie w br. funduszy własnych. Ogranicza to szanse na rozwój akcji kredytowej, a ponieważ ponad 45% aktywów banku stanowią papiery wartościowe - głównie rządowe - stawia pod znakiem zapytania tegoroczny wynik banku.PKO, jak każdy bank państwowy, może zwiększać fundusze własne tylko z jednego źródła: z zysku. Dzięki wynikom 1996 r. w 1997 r. wzrosły one o ponad miliard zł; w 1998 r. już "tylko" o niecałe 500 mln zł. W tym roku prawdopodobnie nie będzie z czego zwiększyć funduszy. PKO odprowadza najwyższe rezerwy obowiązkowe - a jednocześnie wykorzystuje na akcję kredytową 1/3 depozytów. Posiada największy w systemie bankowym portfel papierów wartościowych - głównie rządowych, których rentowność stale spada. Na dodatek na bazie tejże rentowności ustalane są dopłaty do kredytów mieszkaniowych "starego portfela" - bodaj czy nie największego problemu banku.Właściciel przysparza stratOprocentowanie starych kredytów mieszkaniowych ustala Rada Ministrów, bazując na rentowności bonów skarbowych. Obecnie wynosi ono ok. 13%. Jednocześnie ten sam rząd traktuje PKO jako swoją skarbonkę, sprzedając bankowi swoje papiery. Nic zatem dziwnego, że skoro stanowią one ponad 45% aktywów, a dalszą ich część tworzy mieszkaniowy portfel, bank nie bardzo ma na czym zarabiać. Gdyby był instytucją bardziej mobilną, szybciej wprowadzał innowacyjne produkty, uatrakcyjniał ofertę - strata zapewne byłaby niższa. Szacuje się, że po wyłączeniu kredytów mieszkaniowych zysk PKO wyniósłby ok. 400 mln zł - niezbyt dużo jak na bank, mający niemal 17-proc. udział w aktywach wszystkich banków komercyjnych. W ub.r. wzrosły przychody PKO, ale jednocześnie i koszty - związane m.in. z restrukturyzacją techniczną i organizacyjną. Wynik z działalności bankowej był jednak o 200 mln zł niższy niż w 1997 r. Na dodatek spadły - również wartościowo - dochodowe należności od sektora finansowego.Do prywatyzacji dalekoPKO ma zostać sprywatyzowane - nadal jednak nie wiadomo, jak i kiedy. Jednym z warunków jest uzdrowienie aktywów. Decyzja w tej sprawie zapadnie być może w marcu - ale wciąż nie ma koncepcji zlikwidowania starego portfela mieszkaniowego. Bank otrzymał już raz obligacje restrukturyzacyjne - możliwa jest powtórka. Drugie ewentualne rozwiązanie to wydzielenie kredytów mieszkaniowych (kto jednak miałby je przejąć - czy np. Bank Gospodarstwa Krajowego i Fundusz Mieszkaniowy?). Na razie PKO ocenia koszty obsługi mieszkaniowych zaszłości na 800 mln zł, a spowodowane ich niskim oprocentowaniem straty na ok. 100 mln zł.PKO jest przykładem z jednej strony niefrasobliwości rządu w podchodzeniu do swojej własności, z drugiej - nierównego traktowania państwowych instytucji. To ostatnie jest uzasadnione: jeśli bowiem są firmy, w które pompuje się pieniądze podatników, to muszą być również takie, które takie "inwestycje" dofinansują.
PRZEMYSŁAW SZUBAŃSKI