Co mnie zastanawia
Klienci powszechnych towarzystw emerytalnych mogą spać spokojnie. Urząd Nadzoru nad Funduszami Emerytalnymi, zgodnie z ustawą, zadba o odpowiednią ochronę ich interesów. Co prawda, do tej pory nikt w to nie wątpił, lecz Urząd już teraz zapowiada, że nie zrezygnuje z rozszerzenia obowiązków informacyjnych, jakim podlegać będą towarzystwa. Rozszerzenie to polegać ma na tym, iż towarzystwa mają przekazywać Urzędowi dzienne, a nie - jak wynika to z dotychczasowych uregulowań - kwartalne raporty dotyczące wyceny jednostek rozrachunkowych.
Urząd Nadzoru nad Funduszami Emerytalnymi z determinacją dążyć będzie do rozszerzenia obowiązków informacyjnych, nakładanych na fundusze emerytalne. W tym celu opracował już projekt nowelizacji rozporządzeń Rady Ministrów w tej sprawie. Zapowiada też, że jeśli ten organ nie spełni jego oczekiwań, to i tak dopnie swego celu wykorzystując odpowiedni paragraf właściwej ustawy, mówiący, że Urząd uprawniony jest do żądania udostępnienia przez towarzystwo kopii dokumentów związanych z działalnością funduszu.Mimo iż fundusze emerytalne nie rozpoczęły jeszcze zasadniczej części działalności, czyli lokowania składek klientów, Urząd doszedł już do wniosku, że może mieć zbyt mało informacji, by sprawować nadzór nad nimi i chronić interesy ich członków.Do tej pory przepisy zobowiązują towarzystwa emerytalne do przesyłania do Urzędu kwartalnych raportów dotyczących wyceny tzw. jednostki rozrachunkowej, czyli - mówiąc po ludzku - informacji o efektach zarządzania pieniędzmi klientów. To - zdaniem Urzędu - stanowczo za mało, tak więc pragnie on otrzymywać raporty codziennie. Właściwie powinniśmy się z tego cieszyć - ktoś będzie pilnował naszych interesów. Ale rodzi się tu jednak kilka wątpliwości. Dlaczego na przykład informacje w kwestii dość w końcu ważnej mają docierać tylko do Urzędu, nie zaś do bezpośrednio zainteresowanych, czyli klientów powierzających funduszowi swoje pieniądze? Wszak mogłaby to być jedna z bardziej istotnych informacji, umożliwiających podjęcie decyzji o zmianie funduszu. Dostęp do tego typu danych mają przecież zagwarantowany klienci funduszy inwestycyjnych. Nadmiernie uparty klient funduszu, biorąc przykład z UNFE, mógłby, co prawda, starać się wykorzytać do pozyskania tak cennych informacji artykuł 192 ustawy o organizacji i funkcjonowaniu funduszy emerytalnych, mówiący, iż "fundusz jest obowiązany, na każde żądanie członka, udzielić mu na piśmie informacji określającej pieniężną wartość środków zgromadzonych na jego rachunku", obawiam się jednak, że byłoby to dość trudne. O wiele prościej byłoby, gdyby fundusze emerytalne publikowały codziennie dane o wartości aktywów na jednostkę rozliczeniową.Druga wątpliwość dotyczy tego, jak UNFE wykorzysta posiadane przez siebie informacje. Jak zareaguje w sytuacji, gdy np. stwierdzi, że jeden z funduszy osiąga wyniki znacznie gorsze od pozostałych? Czy będzie naciskał na zmianę strategii inwestycyjnej - to chyba niemożliwe?... chociaż pośrednio, przy odpowiedniej interpretacji przepisów... Reakcja klienta mogłaby być o wiele prostsza i bardziej skuteczna. W końcu swoich pieniędzy najlepiej pilnuje sam ich właściciel i trudno mu takiego prawa odmawiać lub nadmiernie je ograniczać.
ROMAN PRZASNYSKI