Co lepsze aktywa

Rozpoczęła się największa w Polsce batalia o pieniądze - reforma systemu emerytalnego. O reformie pisano już wiele, nie będę więc zajmował Państwa wykresami opłacalności II czy III filaru. Chciałbym zastanowić się nad jej wpływem na rynek kapitałowy.Nie będzie to analiza wielkości środków, które pośrednio poprzez PTE skierowane zostaną na giełdę, i ich wpływu na ceny akcji notowanych spółek. Chodzi o spustoszenia, jakie na rynku kapitałowym ta reforma może wywołać.Miesiąc temu na łamach Parkietu ukazał się felieton Krzysztofa Grabowskiego, poświęcony ukaraniu maklerów za niedochowanie należytej staranności zawodowej przy obsłudze kredytów na zakup akcji. Przypomnę - klient biura maklerskiego wziął kredyt pod zastaw akcji i wypłacił pieniądze, zamiast te akcje kupić. Biuro maklerskie było pośrednikiem pomiędzy bankiem a klientem. Umowa z bankiem przewidywała ścisły sposób wykorzystania kredytu, ale nie zobowiązywała maklerów i biura do jego kontrolowania.Wypłata nie spowodowała naruszenia poziomu zabezpieczenia, a maklerzy nie złamali prawa. Jednak KPWiG uznała, że skoro maklerzy znali treść tej umowy, to nie zachowali należytej staranności zawodowej, gdyż nie zapobiegli niewłaściwemu wykorzystaniu tego kredytu. Nie będę komentował werdyktu Komisji, gdyż ta jest nieomylna. Skutki tej decyzji są jednak znaczące.Maklerzy już wcześniej byli sfrustrowani krępującymi ich regulacjami. Warto przypomnieć problemy z udzielaniem rekomendacji przez maklerów czy wprowadzeniem zleceń DDM (dwa biura po dwóch latach). Teraz w większości biur maklerzy nie chcą podpisywać żadnych umów kredytowych. Warto zwrócić uwagę, że w tej sprawie na forum publicznym nie wystąpił nikt więcej. Ludzie z branży zwyczajnie się boją. Pojęcie "należytej staranności zawodowej" jest dość obszerne i każdy z maklerów czy zatrudniających ichbiur maklerskich może utracić licencję. Oczywiście, za coś zupełnie innego.Teraz o reformie systemu emerytalnego. Z racji wykonywanej pracy często kontaktuję się z instytucjami finansowymi. Gdy ktoś dzwoni do firmy i przedstawia się jako pracownik firmy X, nie wiadomo, czy jest zatrudnionym w niej analitykiem i interesują go oferowane produkty, czy chce mnie zainteresować swoimi produktami. Początkowo często kontaktowałem się z agentami ubezpieczeniowymi. Jednemu z nich udało się ze mną umówić - miał siedzibę po sąsiedzku.Opowiadał mi niesamowite historie o moich przyszłych zyskach. Pokazał wyniki firmy z poprzedniego roku. Nic trudnego - powiedziałem - ubiegły rok zakończył się wzrostem indeksu giełdowego i podobne rezultaty można było osiągnąć "kupując indeks". Co zrobicie, gdy akcje spadną? Potrafimy również zarabiać na spadku cen akcji - usłyszałem. Jak? - zapytałem. Agent nie wiedział, rozstaliśmy się. Nad kontraktami terminowymi wówczas dopiero pracowano, a krótkiej sprzedaży nie ma do tej pory.Od agentów ubezpieczeniowych wymagana jest pewna wiedza - zdają stosunkowo łatwy egzamin przed Państwowym Urzędem Nadzoru Ubezpieczeń. Nie znają dobrze rynku giełdowego, ale znają dobrze rynek ubezpieczeń. Prowizje są stosunkowo wysokie, zwłaszcza w ubezpieczeniach na życie. Jako przykład może posłużyć seria filmów reklamowych "Mądry Wybór". Agentowi ubezpieczeniowemu, który znalazł w taksówce portfel, nie opłacało się go zabierać - ubezpieczając całą rodzinę uzyska dużo więcej (nawet o rząd wielkości).Teraz na rynku pojawili się kolejni sprzedawcy - akwizytorzy funduszy emerytalnych. Wystarczy zaświadczenie z PTE i dokument z UNFE. Umowy podpisywać więc będą sprzedawcy produktów takich firm, jak Amway, Zepter czy Time Life. Ich wiedza o rynku giełdowym najczęściej będzie żadna, a o rynku ubezpieczeniowym - znikoma. Klientów będą szukać wszędzie - w domach, w bankach, pod kościołami. A jakie pokazywać im będą symulacje! Ponieważ program PTE jest długookresowy, to prognozy oparte będą na długookresowych trendach, a te wypadają wspaniale. Zwłaszcza gdy uwzględnić, że WIG na pierwszej sesji wyceniono na 1000 kt.A maklerzy? Denerwują się, gdy odwiedza ich agent ubezpieczeniowy lub akwizytor PTE. Zastanawiają się, po co im ta cała wiedza i dokąd odejść, żeby ją lepiej sprzedać.

ARTUR SIERANT