Bez krawata
Ostatnie tygodnie skomplikowały nieco obraz, klarowny jeszcze w końcu ubiegłego roku. Wtedy wszyscy myśleli o bezpośrednim celu inflacyjnym, cel "się osiągał" - i to jak!Było miło! Teraz, często - gęsto słychać o konkurencyjności, że trzeba ją poprawić. I tu zaczyna się klapa, bo mikroekonomia nie daje się tak łatwo sterować, jak procesy makro. Tu trzeba przekonać konkretnego człowieka, żeby pracował wydajniej i nie zarabiał więcej. Trzeba go nauczyć, ba, niektórzy spece od organizacji mówią, że nawet wychować. Nie dość tego - dać do ręki odpowiednie narzędzia, czyli inwestować, inwestować, inwestować oraz uczyć, uczyć, uczyć. (To z Lenina, ale w gruncie rzeczy też oznacza inwestować).Z różnych zapadających się dziedzin polskiej ekonomii szczególnie ładnie zapada się gospodarka mieszkaniowa. Słyszy się, co prawda, o tanim budownictwie, lęgną się powoli banki hipoteczne, ale to wszystko wiosny nie czyni. Kwestia relacji ceny metra kwadratowego do średniej pensji, kluczowa zresztą, pozostaje nie rozwiązana. Polskie tanie budownictwo jest bardzo drogie.Tak się złożyło, że przez ostatnie kilka dni siedziałem na amerykańskim zadupiu. Środkowy zachód, Midwest Indiana. Tu nawet czasu na letni nie zmieniają, bo podobno ludność miałaby problemy z połapaniem się, o co idzie. Miło, rolniczo, przaśnie. Jak się chce, to nawet normalne jedzenie można kupić u farmera. Złośliwi mówią: w Indianie czas stoi w miejscu, nawet ultratradycyjne gospodarstwa Amiszów nie odstają od całości.W sąsiedztwie budują dom: 120 m kwadratowych. Budują to złe określenie. Składają z elementów. Brygada 3 + 1, wielonarodowościowa. Wszystko w tzw. lekkiej technologii: płyta wiórowa, sklejka, płyta gipsowa.Po 4 dniach stoją ściany i konstrukcja dachu. Podchodzę do bossa i zaczynam wypytywać. Tempo? - 4 tygodnie i dom gotowy (ze wszystkim, nie tam żadne "bez białego montażu" i podłóg). Trwałość? - Do huraganu albo trzęsienia ziemi. Obecne zabezpieczenia drewna są tak skuteczne, że jego trwałość jest liczona na ponad 100 lat. Cena? - Ok. 400 USD za metr.Jak to możliwe, żeby w stosunkowo drogiej Ameryce była taka cena? To jest właśnie konkurencyjność. W kilkakrotnie tańszej Polsce cena jest podobna. Technologie stosuje się takie same, co zatem się dzieje? Gdzie pojawia się ów powód, że nasze tanie budownictwo jest tak drogie?Oczywiście, istnieje problem kredytu, tu jest tańszy, choć po przeliczeniu na realny pieniądz, nie aż tak bardzo, za to marża banków w Polsce ok. 3 razy wyższa niż w USA. Podobnie z mażą developera - w Stanach ok. 10-15%. Znajdźcie tak taniego w Polsce; ale w Stanach taki "developer" siedzi w swoim aucie i załatwia na okrągło sprawy, podobnie jak boss na budowie, a robotnicy nie szukają narzędzi, nie czekają na deski.I to jest właśnie konkurencyjność. Bądź mniej pazerny i więcej pracuj. I pomyśleć, że wymyślili to Kwakrzy trzysta lat temu, nic nie wiedząc o gospodarce rynkowej, tej nowoczesnej oczywiście.Dom w sąsiedztwie już ma położony dach, wstawiają okna. Czyż to nie paradoks - w systemie rynkowym, gdzie podobno należy maksymalizować zysk, życie narzuca inne reguły: ogranicz swój zysk, ogranicz koszty - przetrwasz.Przykład domu dobry, jak każdy inny.A teraz przesłanie: idą ciężkie czasy, odzwyczajajcie się od chochli - uczcie się jeść łyżeczką.
KRZYSZTOF MIKA