Grupowe polisy na życie

Przedsiębiorstwa, które jeszcze niedawno były zdecydowane na założenie pracowniczych programów emerytalnych (PPE), teraz odnoszą się do tego pomysłu z rezerwą. Także dlatego, że firmy ubezpieczeniowe oferują konkurencyjne grupowe polisy na życie.

Przepisy pozwalają PPE na oszczędzanie w jednej z czterech form. Może to być umowa z funduszem inwestycyjnym, z Towarzystwem Ubezpieczeń Wzajemnych, utworzenie pracowniczego funduszu emerytalnego i w końcu kupno grupowego ubezpieczenia na życie z funduszem inwestycyjnym.Czy to się opłaca?Jak wynikało z badań prowadzonych w pierwszych miesiącach roku, większość pracodawców uznała, że najlepszą formą dla PPE będzie pomnażanie pieniędzy wraz z możliwością ubezpieczenia. Dodajmy, że ponad 2/3 firm było zdecydowanych na utworzenie PPE. Problem w tym, że nie są jeszcze znane najważniejsze reguły ich funkcjonowania. Dotychczas nie wiadomo, kto będzie płacił składkę. Pierwotnie zapowiadano, że będzie to robił pracownik. Tymczasem Urząd Nadzoru nad Funduszami Emerytalnymi (UNFE) uważa, że podstawową składkę (7% wynagrodzenia) powinien regulować pracodawca. Wszystko wskazuje na to, że Sejm przychyli się do tego pomysłu.Jest on nie najlepiej odbierany przez przedsiębiorców. Pojawiły się głosy, że części przedsiębiorstw nie będzie stać na podwyższenie pracownikom wynagrodzenia o składkę na trzeci filar (bo wtedy koszty zatrudnienia wzrosną zamiast się zmniejszyć). Dodatkowe wydatki, jakie przy funkcjonowaniu PPE poniesie zakład pracy, to koszty obsługi programu. Do tego trzeba dodać konieczność negocjowania i porozumiewania się ze wszystkimi związkami zawodowymi (co już wydaje się w zasadzie niemożliwe, a na pewno uciążliwe) oraz to, że w przypadku PPE pracownik będzie mógł dostać odkładane pieniądze dopiero po ukończeniu sześćdziesiątego roku życia, podczas gdy większość grupowych polis na życie pozwala skorzystać z zaoszczędzonych funduszy już po 5 latach, a ze składki dodatkowej - w każdej chwili. Ulgi w niepłaceniu składki na ZUS od wpłacanych 7% wynagrodzenia są w obu przypadkach takie same.Produkty zastępczeAsekuratorzy, sondując rynek przyszłych PPE, zetknęli się wśród pracodawców z opinią o uciążliwości procedur rejestracyjnych narzuconych przez UNFE. Właśnie dlatego szefowie zakładów pracy zamiast zamienić dotychczas wykupione ubezpieczenie dla swoich pracowników na grupową polisę z funduszem, spełniającą wymogi PPE, domagają się od ubezpieczycieli, by ci wprowadzali nowe, zbliżone do PPE produkty, ale takie, które nie muszą być "namaszczone" przez UNFE. Efekty już są - największe na rynku towarzystwa mają w swojej ofercie grupowe polisy na życie z funduszami inwestycyjnymi, które odpowiadają kryteriom narzuconym przy funkcjonowaniu PPE.Niewątpliwie oszczędzanie w trzecim filarze będzie konieczne dla osób zarabiających powyżej kilku średnich krajowych. Z symulacji wynika bowiem, że nie mogą one liczyć na wysoką stopę zwrotu, czyli stosunek między zarobkami a świadczeniami pochodzącymi z pierwszych dwóch filarów. Ich emerytura może być o wiele niższa od wynagrodzenia - by mieć wyższą, będą zmuszeni oszczędzać dodatkowo.Na jednym ze spotkań z pracodawcami Remigiusz Borowski z Biura Pełnomocnika Rządu ds. Reformy Zabezpieczenia Społecznego mówił: - Istnieje opinia, że powodzenie reformy jest zależne od zainteresowania trzecim filarem. Ludzie bowiem dużo się spodziewają po pracowniczych programach emerytalnych. Jeśli zatem pracodawcom nie będzie się opłacało stworzyć PPE (na co może zdecydują się tylko największe krajowe przedsiębiorstwa, i to tylko dla prestiżu), wówczas cały pomysł powstania trzeciego filaru będzie chybiony.

Robert Bombała