Chłodnym okiem

Obiektywne przedstawienie dokonań gospodarczych Polski ostatnich dziesięciu lat jest utrudnione z uwagi na brak drobnych punktów odniesienia, zwłaszcza historycznych. Dynamika zjawiska może być obciążona zmianami jakościowymi, a porównywanie się z krajami bardziej rozwiniętymi gospodarczo - zakłócone różnicami w poziomie dochodów. W miarę obiektywne może się okazać porównanie z krajami przechodzącymi, podobnie jak Polska, transformację gospodarczą.Bezstronność i rzetelność porównań zapewnia, moim zdaniem, biuro statystyczne ONZ. Najnowsze wydanie "Economic Survey of Europe" zawiera aneks statystyczny pokazujący przebieg transformacji w 27 krajach Europy Środkowej i WNP. Lektura tych danych jest niezwykle pouczająca - szczególnie dla zawodowych malkontentów, twierdzących, że polska gospodarka chyli się ku upadkowi.W przeglądzie dynamiki PKB nasz kraj jest liderem, który zostawił w tyle peleton o kilka długości. Już od roku 1990 wzrost w stosunku do 1989 r. był największy, a w roku 1998 przyrost PKB osiągnął 17,1% w porównaniu do 1989 r., podczas gdy najlepszy rezultat - Słowenii - wyniósł 0,5%. W 1998 r. Gruzja, Mołdawia i Tadżykistan tkwiły na poziomie 30% PKB z roku 1989.Konsekwencją wysokiego wzrostu PKB był w 1997 r. najwyższy poziom realny spożycia w Polsce, w porównaniu z rokiem 1989: wzrost o 25,6%, przy wzroście o 3,2% w Czechach i spadku o 11,6% na Węgrzech.Zmiany poziomu inwestowania są niesłychanie zróżnicowane w krajach regionu, w wyniku nierównomiernego napływu kapitału zagranicznego. Zdumiewająco niski jest poziom inwestycji w Rosji (18,5% wartości z roku 1990). Wskaźnik dla Polski (rok 1997 porównany z 1989 r.) wynosi 140,1%.Pouczające są dane o handlu zagranicznym. Największym eksporterem w 1998 roku była Rosja (57,7 mld USD), a Czechy i Polska wyeksportowały po ponad 26 mld USD. Polska natomiast nie ma sobie równych pod względem importu: 47,5 mld USD, wobec 32,4 mld USD Rosji i 28,8 mld USD Czech. Taki stan, w którym Polska może sobie pozwolić na deficyt handlowy 21,2 mld USD i powiększenie rezerw dewizowych, świadczy o największej w regionie sile naszej gospodarki. Innych krajów nie stać na tak duży wysiłek importowy.Przy tak ogromnych rozmiarów, jakby się mogło wydawać, deficycie handlowym Polska ma najbardziej korzystną relację wartości rezerw dewizowych do wielkości importu. Wystarczały one na pokrycie ponadpółrocznego importu, podczas gdy średnia dla 17 największych krajów regionu wynosi 2,8 miesiąca (w Rosji tylko 0,9 miesiąca).Przedstawiony wyżej krajobraz owoców transformacji pozwala stwierdzić, że poziom rozwoju gospodarczego w regionie Europy Środkowej i Wschodniej w stosunkowo krótkim czasie dramatycznie się rozwarstwi, nawet jeśli zostałby ogłoszony nowy plan Marshalla. Do ujawnienia się nowych liderów i maruderów nie upłynie dużo czasu. Zaległości reformatorskich z ostatniego dziesięciolecia nie da się odrobić w przewidywalnej przyszłości. Podobnie jest z opóźnieniami procesów inwestycyjnych. Trzeba pamiętać, że w tym samym czasie inne kraje i regiony świata nie marnują czasu i korzystają z możliwości rozwojowych.Polska, wraz z kilkoma innymi krajami pretendującymi do UE, jest dopingowana do zwiększonego wysiłku gospodarczego dzięki naciskom Unii i woli możliwie szybkiego przystąpienia do wspólnego rynku Europy. Kiedy już to nastąpi, dystans dochodowy dzielący nas od reszty państw regionu gwałtownie się powiększy.

BOHDAN WYŻNIKIEWICZ

Instytut badań nad gosporarką rynkową