Budżet może zaważyć na podaży pieniądza
Sytuacja po 5 miesiącach wydaje się wskazywać, że tegoroczny przyrost podaży pieniądza osiągnie wartość prognozowaną przez Radę Polityki Pieniężnej. Jej szacunki zostały podane w przedziale 35-41 mld zł. Przewidywania analityków są wyższe i - na razie - nie trafione.
Ośrodki niezależne szacują przyrost podaży pieniądza na znacznie ponad 40 mld zł. Już jednak sytuacja na koniec maja pokazuje, że przeszacowano tempo wzrostu depozytów złotowych, nie doszacowano - walutowych, a także kredytów.Według analityków Banku Handlowego, na koniec maja wartość depozytów złotowych sektora niefinansowego miała wynieść 166,5 mln zł. W rzeczywistości była niższa o ponad 1,7 mld zł. Stało się tak za sprawą relatywnie niewielkiej dynamiki oszczędności ludności. Ma na nią wpływ zarówno osłabienie tempa wzrostu gospodarczego (a co za tym idzie - wzrostu płac), jak i rosnąca konkurencja wobec lokat bankowych.Dodatkowa przyczyna to sezonowość - choćby dwa długie weekendy w maju i czerwcu. Wreszcie, szybszy jest - niż to zakładali analitycy BH - przyrost kredytów konsumpcyjnych (różnica na koniec maja wynosiła nieco ponad 1 mld zł).Z drugiej strony, na znacznie szybszy niż zakładano przyrost depozytów walutowych w ujęciu złotowym wyraźnie wpływało osłabienie złotego. Suma depozytów walutowych miała w tym roku nieznacznie przekroczyć 36 mld zł, tymczasem na koniec maja wynosiła już 37,1 mld zł. Na początku czerwca, wraz z osłabieniem dolara, zanotowano niewielki spadek ich wartości złotowej (choć nadal rosły w ujęciu dolarowym).Wartość kredytów gospodarczych różniła się na koniec maja od prognozy BH o 1 mld zł. Minimalne zmniejszenie ich kwoty na początku czerwca należy wiązać z osłabieniem dolara - spora bowiem część należności to kredyty walutowe. Na koniec roku wartość należności od przedsiębiorstw ma, według BH, przekroczyć 141 mld zł. Musiałyby zatem wzrosnąć o ok. 15 mld zł, co nie jest wykluczone, gdyż do 10 czerwca przybyło ponad 11,5 mld zł, a w drugiej połowie roku przewiduje się ożywienie gospodarcze. Na koniec czerwca BH przewiduje zmniejszenie wartości należności od ludności i dość znaczny przyrost kredytów gospodarczych. W pierwszej dekadzie tendencja była dokładnie odwrotna. I o ile można spodziewać się większej aktywności kredytowej przedsiębiorstw, o tyle kredyty konsumpcyjne - w związku z sezonem urlopowym - raczej nie zmniejszą się.Jak się wydaje, przysłowiowym "języczkiem u wagi" okażą się w przypadku dynamiki podaży pieniądza aktywa zagraniczne netto i zadłużenie sektora budżetowego. Według stanu na 10 czerwca, wartość tych pierwszych (w ujęciu dolarowym) była nieco o ponad 2 mld USD niższa niż na koniec 1998 r. W tym okresie jednak dolar zyskał wobec złotego 12,3% - stan aktywów w złotych był zatem niemal o 3,9 mld zł wyższy. Przez 10 dni czerwca zadłużenie budżetu zwiększyło się o ponad 4,5 mld zł. Jego obniżeniu nie sprzyja fakt ponad 90-proc. wykonania zakładanego na ten rok deficytu budżetowego. Wiele zależy bowiem od tempa napływania pieniędzy ze sprzedaży pakietów akcji Pekao SA i Banku Zachodniego.
PRZEMYSŁAW SZUBAŃSKI