Fortuna będzie bronić spółki przed próbami przejęcia?

Komisja Papierów Wartościowych i Giełd udzieliła zgody Narodowemu Funduszowi Inwestycyjnemu Fortuna na przekroczenie progu 25% głosów na WZA Wistilu. Wcześniej zgodę na przekroczenie progu 33% głosów otrzymał Próchnik. Być może więc rywalizacja o wpływy w spółce wchodzi w decydującą fazę.

Zakłady Przemysłu Jedwabniczego Wistil są jednym z niewielu przedsiębiorstw z przeżywającej kłopoty branży tekstylnej, które notują dobre wyniki finansowe. Fortuna, fundusz wiodący dla spółki, posiada obecnie 24,9% jej akcji i taki sam udział w liczbie głosów na WZA. Kilka tygodni wcześniej NFI sprzedał pakiet ponad 2% walorów Wistilu. Najprawdopodobniej nie oznaczało to osłabienia pozycji funduszu w spółce, a akcje trafiły w ręce podmiotu zaprzyjaźnionego z Fortuną. Prezes funduszu podkreślał wówczas, że NFI nie zamierza wycofywać się z firmy i w razie potrzeby gotów jest bronić jej przed próbami wrogiego przejęcia. Na razie brak sygnałów, by NFI zmienił stanowisko.Na początku maja w Wistil zainwestował inny NFI - Victoria. Fundusz kupił wówczas prawie 4% akcji spółki, uzyskując w sumie ponad 5-proc. udział w jej kapitale akcyjnym. Victoria, podobnie jak Fortuna, kontrolowana jest przez Bank Rozwoju Eksportu i grupę Radziwiłła. Oba fundusze zarządzane są przez firmę BRE/Cresco Management. Inwestycja Victorii nie była więc przypadkowa. Fundusz działał najprawdopodobniej w porozumieniu z Fortuną, a celem zakupu akcji była chęć umocnienia pozycji przed ewentualnymi próbami przejęcia kontroli nad Wistilem.O taki zamiar posądzany jest Próchnik. Przed kilkoma miesiącami uzyskał on zgodę od KPWiG na przekroczenie progu 33% głosów na WZA przedsiębiorstwa. Ma na to czas do końca października. Obecnie posiada ponad 11% walorów spółki i taki sam udział w liczbie głosów na WZA. Kolejną zgodę Komisji będzie musiał uzyskać dopiero wówczas, kiedy zdecyduje się na przekroczenie progu 50% głosów na WZA Wistilu.- Wprowadzając akcje do obrotu publicznego wiedzieliśmy, że może je kupić każdy. Nie dziwi więc nas, że robi to Próchnik - powiedział PARKIETOWI Stanisław Tomczewski, prezes Wistilu. Pytany, czy spółka chciałaby mieć branżowego inwestora, odpowiedział, że potrzebny jest jej inwestor, ale powinien to być partner bogaty. - Nie ma firmy tekstylnej w Polsce, która nie chciałaby związać się z kimś, kto wniósłby do niej kapitał. Jednak przemysł tekstylny jest nisko rentowny, więc inwestorzy wolą najpierw dokapitalizować bardziej rentowne branże - stwierdził.Wistil prowadzi rozmowy z potencjalnymi partnerami. - Z rozmowami tymi wiążemy pewne nadzieje. Na razie jednak nie zapadły żadne decyzje - stwierdził prezes Tomczewski. Uchylił się od odpowiedzi na pytanie, czy spółka ma strategię działania na wypadek, gdyby Próchnik zaczął aktywniej zmierzać do przejęcia kontroli nad Wistilem. - Proszę pamiętać, że taka strategia w każdym przypadku stanowi tajemnicę - stwierdził. Jego zdaniem, uzyskanie przez Fortunę zgody na przekroczenie progu 25% głosów na WZA Wistilu przemawia za tym, że fundusz nadal chce być obecny w spółce.Po pięciu miesiącach tego roku Wistil notuje prawie 2 mln zł zysku netto, przy przychodach ze sprzedaży w wysokości 56,5 mln zł. W tym samym czasie Próchnik zanotował 3,72 mln zł straty netto, przy 16,2 mln zł przychodów ze sprzedaży.

K.J.